czwartek, 31 stycznia 2013

Papryka faszerowana kuskusem, pieczarkami i feta. Rozwiazanie konkursu.



Co jakis czas nachodzi mnie mysl aby przejsc na wegetarianizm. Byl czas, jeszcze w liceum (o matko, jak to bylo dawno!:) kiedy nie jadlam miesa i czulam sie z tym bardzo dobrze. Nie trwalo to jednak zbyt dlugo. Teraz znow mam ochote na nieco lzejsze i zdrowsze jedzenie. W mojej kulinarnej biblioteczce przybywa ksiazek, w ktorych mozna znalezc tylko przepisy na dania z warzyw. Bardzo mnie inspiruja i kto wie, moze kiedys sie skusze i wprowadze swoje pragnienia w czyn? A dzis zapraszam na pyszne danie, nie tylko dla wegetarian - papryke faszerowana kasza kuskus z podsmazanymi pieczarkami i serem feta. Malo kaloryczne i bardzo smaczne. Ja lubie papryke dobrze upieczona wiec zawsze pieke ja dluzej niz jest to podane w przepisie. Polecam :)



Papryka faszerowana kuskusem, pieczarkami i feta

Skladniki na 4 porcje:
po 2 czerwone i zolte papryki (ca. 200 g kazda)
300 ml bulionu warzywnego
125 g kaszy kuskus
100 g malych pieczarek
5 lyzek oliwy
sol
pieprz
1 czerwona papryczka chili
125 g sera feta
1 peczek natki pietruszki
2 lyzki soku z cytryny

W malym rondelku zagotowac 150 ml bulionu. Wsypac kuskus, zamieszac, przykryc rondelek pokrywka i ostawic na ok. 10 min.

Papryki umyc, osuszyc. Odciac gore z kazdej papryki, usunac gniazda nasienne. Pieczarki oczyscic, pokroic w cieknie plasterki, smazyc na 2 lyzkach oliwy przez ok. 3-4 min. Doprawic do smaku sola i pieprzem.

Papryczke chili przekroic wzdluz na pol, usunac pestki, drobno posiekac. Ser feta pokroic w nieduza kostke. Natke oplukac, osuszyc, drobno posiekac. Piekarnik rozgrzac do temp. 180°C.

Napecznialy kuskus wymieszac z podsmazonymi pieczarkami, chili, serem feta, posiekana natka, sokiem z cytryny i 3 lyzkami oliwy. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Przygotowany farsz nalozyc do papryk, przykryc kazda papryke odciata "czapeczka".

Ustawic papryki w formie do zapiekania, podlac pozostalym bulionem. Wstawic do piekarnika i piec ok. 35-40 min. (ja pieke zawsze dluzej bo lubie kiedy papryki sa dobrze miekkie).

*zrodlo: "Lisa" 7 (2012)

.......................................................................................................................

Na koniec zapraszam na rozstrzygniecie konkursu. Dziekuje wszystkim, ktorzy wzieli w nim udzial. Ksiazki otrzymuja:

grazyna ("Trufelguine ")
Kamila ("Rozkosz Sarah")
milka1204 ("makaronowe białe TrufLove")
Droczilka ("Raz na truflowo!")
Wiewiora ("Truflowa Blondynka")

Wszystkim zwyciezcom serdecznie gratuluje! Juz wysylam do Was maila z powiadomieniem i czekam na Wasze adresy.

Pozdrowienia :)

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Czekoladowo-kawowy creme brulee.


Creme brulee to jeden z moich ulubionych deserow. Robilam juz pomaranczowy (klik) i lawendowo-pomaranczowy (klik). Ten drugi calkowicie podbil moje serce. Teraz, zimowa pora, naszla mnie ochota na czekolade i ...kawe :) Kawa ostatnio "chodzi" za mna przez caly czas. Najchetniej jadalabym tylko kawowe ciasta i desery :) Dlatego gdy znalazlam ten przepis po prostu musialam od razu go wyprobowac. Creme brulee wyszedl naprawde pyszny. Polecam :)


Czekoladowo-kawowy creme brulee

Skladniki na 6 porcji:
50 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
300 ml smietany kremowki
200 ml mleka
50 g cukru
4 lyzeczki rozpuszczalnej kawy w proszku (dalam espresso)
20 ml likieru kawowego (np. Kalhua)
4 zoltka
6 lyzek brazowego cukru do posypania

Piekarnik rozgrzac do temp. 160°C. Czekolade polamac na kawalki. Do rondelka wlac smietane, mleko, wsypac cukier a nastepnie dodac polamana czekolade. Podgrzewac, az czekolada sie rozpusci*. Nastepnie dodac rozpuszczalna kawe i likier kawowy, wymieszac, ostawic do wystygniecia.

Zoltka lekko rozmacic, dodac do mleczno-kawowej mieszanki, wymieszac. Gotowa mase przelac do 6 malych zaroodpornych kokilek lub zaroodpornych filizanek. Ustawic foremki w dosc glebokiej blasze, wlac wrzaca wode (foremki maja byc zanurzone w wodzie do 2/3 wysokosci).

Wstawic forme do piekarnika i zapiekac przez 40-45 min. Wyjac foremki z piekarnika, ostawic do wystygniecia. Wstawic na noc do lodowki.

Nastepnego dnia wyjac krem z lodowki na 15 min. przed podaniem aby sie lekko ocieplil. Kazda porcje posypac 1 lyzka brazowego cukru i skarmelizowac za pomoca palnika (lub pod grillem piekarnika). Podawac od razu po przygotowaniu (karmelowa skorupka po pewnym czasie namieka).


*mam wrazenie, ze czekolada nie rozpuscila mi sie zbyt dobrze w smietanie, dlatego na zdjeciach w kremie widac malutkie kropeczki (cale szczescie nie mialo to w ogole wplywu na jego smak), kolejnym razem sprobuje najpierw rozpuscic czekolade a pozniej dodac reszte skladnikow
**zrodlo: "Desserts" Brigitte

czwartek, 24 stycznia 2013

Udka kurczaka z zielonym groszkiem i sercami salaty rzymskiej.


Mieso drobiowe bardzo czesto gosci na moim stole. Cala moja rodzinka bardzo lubi kurczaka pod kazda postacia wiec przygotowuje go na rozne sposoby. Dzis polecam Wam pyszna potrawke z udek drobiowych z dodatkiem zielonego groszku i serc salaty rzymskiej. Jest kremowa, delikatna i oczywiscie pyszna. Wspaniale smakuje zarowno z dodatkiem ryzu, jak i ziemniaczanym puree. Goraco polecam :)

Przypominam tez o trwajacym konkursie. Do wygrania ksiazka "Białe trufle" Nicole Mary Kelby. Zapraszam do zabawy :)


Udka kurczaka z zielonym groszkiem i sercami salaty rzymskiej

Skladniki na 4 porcje:
2 zabki czosnku (dalam suszony czosnek)
1 peczek cebulki dymki
4 podudzia z kurczaka
sol
pieprz
6 plasterkow wedzonego boczku
300 ml bulionu drobiowego
1 serce salaty rzymskiej
250 g mrozonego zielonego groszku
2 lyzki creme fraiche

Czosnek obrac. Cebulke dymke oplukac, osuszyc, razem z czosnkiem pokroic w cienkie plasterki. Z udek usunac kosci, mieso oplukac, osuszyc, oproszyc sola i pieprzem.

Boczek pokroic w kostke (ja pokroilam w plasterki uzywajac do tego nozyczek), podsmazyc na chrupiaco bez dodatku tluszczu (na suchej, glebokiej patelni). Zdjac boczek z patelni, wlozyc kurczaka, podsmazyc z obydwu stron na zlotobrazowo (przez ok. 4 min.).

Nastepnie zdjac kurczaka z patelni i na pozostalym tluszczu podsmazyc cebulke dymke oraz czosnek. Z powrotem przelozyc na patelnie boczek i kurczaka. Wlac bulion, przykryc patelnie pokrywka i dusic wszystko przez ok. 15 min.

Salate oplukac, osuszyc, pokroic w cienkie paski. Razem z mrozonym groszkiem dodac do miesa. Dusic jeszcze 4 min. az groszek bedzie miekki. Na koniec dodac creme fraiche, wymieszac, doprawic do smaku sola i pieprzem. Podawac z ryzem (ja podalam z puree ziemniaczanym).


*zrodlo: "Lisa" 2 (2011)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Białe trufle" Nicole Mary Kelby i konkurs.



Smakowita opowieść o miłości, jedzeniu i miłości do jedzenia

"Białe trufle" to zmysłowa opowieść o najznakomitszym kucharzu Francji, który gotował dla Ritza i w londyńskim Savoyu, przyjmował na swych kolacjach koronowane głowy i całą artystyczną śmietankę Paryża. To historia wielkich miłości i namiętności skąpanych w smakach i zapachach, której lekturę można porównać do delektowania się wykwintnym jedzeniem.

Kiedy Delphine pierwszy raz odwiedziła Escoffiera w jego kuchni, zrozumiała, co mają na myśli ludzie, którzy mówią, że jest prawdziwym artystą. Specjalnie dla niej oprószył jajka posiekanym masłem, dodał śmietanę, umieścił krem w kieszonkach z brioszek i położył je na porcelanowych talerzach. Jeden kęs. Jeden pocałunek. Przepadła. Tak jak zresztą i inne kobiety, które Escoffier uwodził jedzeniem.

Ten, kto nie ma dobrego podejścia do kobiet, nie zostanie nigdy wielkim szefem kuchni.

Kim był Auguste Escoffier?

Georges Auguste Escoffier (ur. 28 października 1846 w Villeneuve-Loubet, zm. 12 lutego 1935 w Monte Carlo) - francuski szef kuchni, restaurator, autor książek kucharskich klasycznej kuchni francuskiej. Opracował i spopularyzował kanon francuskiej kuchni lekkostrawnej. Jest on legendą wśród kucharzy i smakoszy i był jednym z najważniejszych liderów w rozwoju nowoczesnej kuchni francuskiej.

Escoffier był autorem „Le Guide Culinaire”, który jest nadal używany jako książka kucharska i podręcznik gotowania. Receptury, techniki i podejście do zarządzania kuchnią opracowane przez Escoffiera mają zastosowanie również dziś i zostały przyjęte przez szefów kuchni i restauracji, nie tylko we Francji, ale na całym świecie.

Swoim potrawom nadawał nazwy związane z ukochanymi kobietami, muzami, kochankami. To Escoffier stworzył deser Melba (Pêche Melba) na cześć australijskiej śpiewaczki operowej Nellie Melby.

Pracował m.in. dla Césara Ritza w jego restauracjach hotelowych oraz w londyńskim Savoyu-u. W 1870, w czasie wojny francusko-pruskiej, pełnił rolę szefa kuchni przy francuskim sztabie generalnym w Metzu.

Obecnie, w domu w którym się urodził Escoffier (w miejscowości Villeneuve-Loubet, Alpes-Maritimes, w pobliżu Nicei), jest Musee de l'Art Culinaire, prowadzone przez Fundację Auguste Escoffier.



Kilka slow o autorce.

Nicole Mary Kelby - amerykańska pisarka polskiego pochodzenia (jej ojciec pochodził z Krakowa), autorka opowiadań i powieści.
Mieszka na Florydzie, gdzie pracowała jako reporterka, wydawca i pedagog. Jest autorką pięciu książek, w tym bestsellera In The Company of Angels, wielokrotnie nagradzanej kolekcji opowieści Travel Guide for Reckless Hearts
i książki The Constant Art of Being a Writer: The Life, the Work & the Business of Fiction (Writer’s Digest Books). Przez Southern Arts Federation została mianowana "Wybitną Południową Artystką". Jej książki uzyskały liczne nagrody, w tym Złoty Medal od Florida Book Awards, zostały też przetłumaczone na kilka języków, są polecane m.in. przez The Literary Guild, a dwie jej powieści Theater of the Stars i Whale Season są rekomendowane do ekranizacji. Nicole Mary Kelby pisze też bloga At Escoffier’s Table, gdzie bada duchowe, etyczne
i literackie wpływy sztuki kulinarnej.

Nicole Mary Kelby odwiedzi Warszawę w dniach 22-24 stycznia.


Premiera książki: 24 stycznia 2013
Książka ukazuje się w roku, w którym przypada 110-ta rocznica wydania przez Auguste Escoffiera książki Le guide culinaire – biblii współczesnej kuchni francuskiej.



Fragmenty książki

Tamtego lata w kuchni unosił się zapach anyżku, przyprawy do marynat i jagód jałowca. Dżem arbuzowy, galaretki z lawendy i kandyzowany koper włoski stygły powoli na półkach w spiżarni. Pikle z mango i cebuli, takie jak dawniej w Londynie, dojrzewały w słoikach, które wyniósł do piwniczki na wina. Plastry wosku ułożone w miskach na kredensie obsychały i czekały, aż – przetopione – staną się świeczkami lub, po wymieszaniu z oliwą z oliwek i sprasowaniu, posłużą za mydło. Gwałtowne burze trafiły do puszek wraz z powidłami.
Wspomnienia skapywały na sosnową podłogę. Łzy zmieniały się w krople potu. Escoffier nie zwracał na to uwagi. Był zbyt zajęty spisywaniem swoich wspomnień. Monte Carlo na nowo rozkwitło, a wraz z nim, niespodziewanie, również La Villa Fernand. Monte Carlo było niczym skalista wyspa niesiona przez nieskazitelny błękit wód Lazurowego Wybrzeża w stronę Prowansji. Ozdobione willami i rezydencjami tonącymi w kwiatach bugenwilli było fortecą, magicznym deserem, surrealistycznym tortem weselnym zwieńczonym pozłacanymi kasynami, hotelami i kawiarniami, które rozjaśniały noc, jakby utkane z cukru i zbłąkanych gwiazd. Należąca do Escoffiera La Villa Fernand, okazała rezydencja z kamienia, rozciągała się wzdłuż krętej linii wybrzeża. Każdego wieczoru nad horyzontem zbierały się chmury i spychały różowe słońce w przejmujący szum błękitu, prosto do morza. (…)

__________________________

Prezent idealny dla Sarah – rzadka biała trufla z Alby. Jej historia była czarująca. Zwęszyła ją Louie, dość leniwa, choć ceniona różowa świnia. Znalazła truflę przez przypadek pod koniec grudnia poza sezonem. (…).
Escoffier był w Paryżu i pracował nad kolejną książką – tym razem dla gospodyń domowych – choć zaledwie kilka lat wcześniej wyszło czwarte wydanie Le guide culinaire. Planował również obchody osiemdziesiątej rocznicy swoich urodzin: trzecią podróż do Ameryki.
– Wiek nie ma żadnego związku z produktywnością.
Sarah również była w Paryżu, znów kręciła filmy. Jedna noga. Jedno płuco. Jedna nerka. Z upływem lat traciła kolejne części siebie, ale nie robiło jej to różnicy. „Dopóki mogę mówić, mogę pracować”.
Kochała kino. Jej debiutancki film Le duel d’Hamlet był jednym z pierwszych niemych filmów wyświetlanych przy akompaniamencie muzyki z cylindra Edisona. Ponad dwie dekady i blisko tuzin produkcji później miała 79 lat i grała w filmach dźwiękowych. Jej dom przy Boulevard Pereire został przerobiony na plan filmowy.
„Będę opierała się na poduszkach, a kamery będą krążyły wokół mnie – napisała do Escoffiera. – To dzięki spalaniu się zdobywamy bogactwo”.
– Wiek nie robi żadnej różnicy – powiedział Escoffier gospodarzowi. – Dzięki pracy pozostajemy młodzi.
Biała trufla była wielkości orzecha laskowego, twarda i aksamitna w dotyku. Escoffier kazał gospodarzowi wystawić za nią rachunek hotelowi Ritz, choć odszedł z firmy wiele lat wcześniej. „Przynajmniej tyle mogą zrobić po tym, ile ja dla nich zrobiłem”, pomyślał. Trufla była warta setki franków, o wiele więcej, niż miał do dyspozycji. Była tak idealna dla Sarah, że musiał ją zdobyć. (…)
Minęły prawie cztery miesiące od dnia, od kiedy truflę wyjęto z ziemi. Za każdym razem gdy Escoffier otwierał szafę, starał się nie myśleć, że trufla tam jest, ale nie potrafił. Czekała, więdła. Dręczyła go ta świadomość. Wiedział, że po tak długim czasie ryż wchłonął ostatnie resztki smaku i że prawdopodobnie nie był w stanie zachować ulotnego piękna trufli w swoich ziarnach.
Mimo to – gdy Maurice w końcu zadzwonił – Escoffier delikatnie chwycił szklany słoik i włożył go do aksamitnego woreczka. „Cokolwiek odkryjemy, odkryjemy to wspólnie”, pomyślał i złapał pierwszą taksówkę do domu Sarah przy Boulevard Pereire. (…)
Escoffier drżał, gdy Maurice prowadził go do leżanki Sarah. Pocałował ją w różowe, umalowane policzki.
– Legenda pozostaje zwycięska, historia nie – szepnęła.
– Jesteś głodna?
– A ty nie?
Syn zawiózł ją na wózku do kuchni i zostawił ich samych.
Była tam butelka moeta w lodzie, chłodziła się. I jajka. Sześć. Czosnek. Śmietana. Escoffier otworzył aksamitny woreczek.
– Jest niezwykła – powiedział. – Tak jak ty.
Jednak gdy wysypał ryż, poczuli powalający smród, jak ze starego kurczaka. Escoffier przeciął truflę. Zrobiła się pomarańczowa jak glina i krucha.
– Quand meme – powiedziała na to Sarah i roześmiała się: szczerze i ogniście.
On także się roześmiał.
Jajka leżały nieugotowane. Nikt nie wypił szampana.
Za oknem Paryż, miasto dymu i jedwabiu, milczał.
– Kocham cię, Kucharzu – powiedziała.
– Szefie.
Ponad cztery tysiące razy Sarah umierała na scenie, ale nic nie przygotowało jej na prawdziwą śmierć. Było tak cicho. „Myliłam się”, pomyślała. Następnego dnia kamera uchwyciła w niej zmianę: lekkie rozdarcie, potknięcie. Przerwano kręcenie sceny. Sarah zaniesiono do łóżka. Tłumy gromadziły się przed jej domem przez długie dni. Czekały. Maurice co godzinę zdawał relację.
– Potrzymam ich w niepewności – powiedziała. – Dręczyli mnie całe życie, teraz ja ich podręczę.
Gdy zabiły dzwony i cały Paryż wyległ z płaczem na ulice, Escoffier nie dołączył do tłumu. Nie mógł.
Nadszedł czas, żeby wrócić do domu.



Książkę polecają:

Beata Tyszkiewicz:
Nie ma bardziej smakowitej lektury!
Ta książka pozwoliła mi przeżyć chwile wiary w uczucia i pasje.


Michel Moran, francuski szef kuchni i restaurator, juror programu MasterChef:
Wyśmienita opowieść o miłości, jedzeniu i miłości do jedzenia.
A. Escoffier – mój mentor kulinarny.


Robert Sowa:
„Białe trufle” to wielka uczta, nie tylko smakowita opowieść o miłości, francuskiej kuchni i miłości do jedzenia. To przede wszystkim zmysłowa historia o jednym z najlepszych szefów kuchni we Francji - Auguście Escoffierze. Wykwintna lektura, polecam!
Fundacja Klub Szefów Kuchni

.....................................................................................

A teraz czas na KONKURS

Od wydawnictwa otrzymałam mały słoiczek białych trufli, z dodatkiem których przygotowałam poniższe danie* Wspaniałe na kolację przy świecach lub Walentynki. Proste, pyszne i aromatyczne.


Zadanie konkursowe polega na wymyśleniu nazwy dla poniżej prezentowanego dania. 5 najbardziej kreatywnych pomysłów zostanie nagrodzonych książką "Białe trufle" Nicole Mary Kelby. Jedna osoba może zaproponować tylko jedną nazwę. Swoje pomysły (razem z adresem email) zostawiajcie pod tym postem. Konkurs trwa do niedzieli 27 stycznia 2013. W czwartek, 31 stycznia, ogłoszę zwycięzców :)


Składniki na 1 porcję:

125 g makaronu linguine
sól do smaku
1 jajko
3 łyżki gęstej tłustej śmietany (dałam creme fraiche)
3 łyżki utartego sera parmezan
kilka kropli oliwy z białych trufli albo do smaku
świeżo zmielony czarny pieprz
1 łyżka (15 g) masła

Nastawić w garnku wodę na makaron, a kiedy zacznie wrzeć, posolić ją obficie przed włożeniem makaronu. Gotować makaron o dwie minuty krócej, niz zaleca się na opakowaniu.

W misce roztrzepać jajko ze śmietaną i startym parmezanem, dodać kilka kropli oliwy z białych trufli i świeżo zmielony biały pieprz.

Kiedy nadejdzie pora odcedzenia makaronu należy sprawdzić, czy jest ugotowany al dente. Tuż przed odcedzeniem należy tez odlać trochę wody z gotowania makaronu i zachować ją na później.

Odcedzony makaron ponownie włożyć do garnka, postawić go na kuchence, ale należy zgasić ogien. Dodać do makaronu masło i około 1 łyżki zachowanej wody. Starannie wymieszać.

Następnie wlać do makaronu jajeczną miksturę i mieszać cały czas, dopóki makaron nie będzie delikatnie i starannie nią pokryty. Spróbować nakaron, żeby sprawdzić, czy nie trzeba go dosolić lub dodać trochę oliwy truflowej.

Przełożyć makaron na talerze i podawać.


*źródło: Nigella Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu"

czwartek, 17 stycznia 2013

Na karnawal. Faworki.


Niedawno uswiadomilam sobie, ze do tej pory nie pojawil sie na moim blogu przepis na faworki. Mimo tego, ze bardzo je lubimy i smaze je kazdego roku. Na pewno kazdy z Was ma swoj sprawdzony przepis na te kruche smakolyki ale mimo to postanowilam podzielic sie z Wami przepisem, z ktorego ja korzystam (moze komus sie przyda). Z podanych skladnikow wychodzi baaardzo duza, czubata miska pysznych i kruchych faworkow (wstyd sie przyznac ale my zjedlismy je za jednym posiedzeniem:) Przy przygotowaniu faworkow nalezy pamietac aby dodac do ciasta ocet wtedy nie chlona tak duzo tluszczu. Wazne tez jest aby przez pare minut uderzac energicznie w ciasto walkiem (pozniej bardzo cienko rozwalkowac ciasto), dzieki czemu faworki po usmazeniu beda kruche i delikatne. Istotna jest rowniez temperatura oleju - jesli bedzie zbyt mocno rozgrzany faworki moga nam sie zbyt mocno zrumienic (najlepiej sprawdzic czy olej jest wystarczajaco rozgrzany wrzucajac kawalek ciasta i zaobserwowac jak sie smazy). Goraco polecam :)


Faworki

Skladniki na jedna duza miske:
300 g maki pszennej
4 zoltka
1 lyzka octu
1/2 lyzeczki cukru
1/2 lyzeczki soli
5 czubatch lyzek kwasnej smietany
1 l oleju do smazenia
cukier puder do posypania

Make wsypac do miski, dodac zoltka, cukier, sol, ocet i kwasna smietane, zagniesc gladkie ciasto (jesli bedzie sie zbyt mocno kleic dodac troche wiecej maki). Nastepnie uderzac za pomoca walka mocno w ciasto przez 10-15 min.(dzieki temu w ciescie bedzie duzo pecherzykow powierza a po usmazeniu faworki beda kruche i delikatne).

Podzielic ciasto na trzy czesci. Rozwalkowac bardzo cienko kolejno kazda czesc ciasta. Za pomoca noza lub radelka wycinac podluzne paski (3-4 cm szerokie i 9-10 cm dlugie). Posrodku kazdego paska zrobic naciecie, przewinac przez nie jedna koncowke paska tworzac faworki.

W glebokim garnku dobrze rozgrzac olej. Wrzucac porcjami faworki i smazyc na zlotobrazowo z kazdej strony.

Usmazone faworki wykladac na talerz wylozony recznikiem papierowym aby odsaczyc je z nadmiaru tluszczu. Wystudzone posypac obficie cukrem pudrem.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

"Smazony" kurczak.


Pierwszy raz upieklam tego kurczaka jeszcze latem, kiedy to wybralismy sie cala rodzinka na piknik. Pozniej pieklam go jeszcze kilkakrotnie (w tym dla gosci) ale dopiero niedawno udalo mi sie go jako tako sfotografowac. Pisze "upieklam", poniewaz ten kurczak nie jest smazony tylko pieczony. Smakuje podobnie jak ten frytowany na glebokim oleju. Jest mieciutki a jego skorka obtoczona w bulce tartej i przyprawach niezwykle chrupiaca. Dodatkowa zaleta jest to, ze jest mniej tlusty niz kurczak smazony i nie musimy uzywac frytkownicy. Smaczny zarowno na cieplo, jak i na zimno. Przed upieczeniem marynujemy udka kurczaka w maslance (lub jogurcie naturalnym) przez co jest niesamowicie delikatny i miekki. Potrawa doskonale smakuje z salatka coleslaw lub ogorkiem i natka pietruszki. Ja podalam do kurczaka moja ulubiona salatke z bialej kapusty z orzechami pekan z przepisu Nigelli (klik). Polecam :)

Przepis Billa Grangera z ksiazki "Najlepsze dania Billa".


"Smazony" kurczak Billa Grangera

Skladniki na 6 porcji:
375 ml maslanki lub niskotluszczowego jogurtu
1 lyzeczka soli morskiej
1 lyzeczka mielonego imbiru
1 lyzeczka kurkumy
2 lyzeczki mielonej kolendry
2 lyzeczki mielonej papryki
6 udek kurczaka
6 podudzi kurczaka
200 g bulki tartej

Do przybrania:
konserwowa limonka
plasterki ogorka
drobno pokrojona w plasterki czerwona cebula
natla pietruszki
czastki limonki

W duzym niemetalowym naczyniu zmieszac maslanke, sol morska, imbir, kurkume, polowe kolendry i polowe papryki. Wlozyc do mieszanki kurczaka, obtoczyc go dokladnie i wstawic do lodowki do zamarynowania na 24 godz.

Rozgrzac piekarnik do 190°C. Wyjac kurczaka z lodowki i wysmarowac duza blache do pieczenia oliwa z oliwek (ja wylozylam ja papierem do pieczenia). W oddzielnym naczyniu wymieszac bulke tarta z reszta kolendry i papryki, odrobina soli i czarnego pieprzu.

Wyjmowac po jednym kawalku miesa z marynaty, obtaczac dokladnie w bulce tartej i ukladac na blasze. Piec w nagrzanym piekarniku przez 40-45 min. az zbrazowieje.

Podawac z konserwowymi limonkami i salatka z pokrojonego ogorka, czerwonej cebulii natki pietruszki, przybrana czastka limonki (lub salatka coleslaw).

czwartek, 10 stycznia 2013

Chleb serowy.


Dzis zapraszam Was na pyszny chleb. Przepis pochodzi z Pracowni Wypiekow. Liska napisala, ze ten chleb nie pozostawia nikogo obojetnym i miala w 100% racje :) Zakochalam sie w nim od pierwszego kesa. Jest naprawde rewelacyjny! Mieciutki, z fajnymi dziurami, napakowany serem. Mi najbardziej smakowal maczany w oliwie :) Upieklam go z maki orkiszowej (typ 630) dodajac ser zolty, fete, troche plesniowego i posiekane czarne oliwki. Z podanych skladnikow wychodzi jeden nieduzy bochenek, z chrupiaca skorka i mieciutkim wnetrzem (nawet kolejnego dnia smakuje wspaniale co w przypadku chlebow na samych drozdzach nie jest takie oczywiste). Nie wymaga zagniatania, wystarczy tylko wymieszac wszystkie skladniki i odstawic na 12-16 godz. (zaczynu nie jest duzo ale swietnie wyrasta i nastepnego dnia wypelnil mi prawie cala duza miske). Bochenka tez nie musimy formowac, wystarczy chleb przerzucic na omaczona scierke a pozniej po wyrosnieciu wrzucic do dobrze nagrzanego zeliwnego garnka. Goraco polecam :)


Chleb serowy
na podst. przepisu Jima Laheya

400 g maki pszennej (dowolnej)
200 g sera (zoltego, plesniowego, fety; wazne, zeby to nie byly zbyt miekkie sery, bo jak sie zmieszaja z ciastem, to sie w niego wtopia) - trzeba ser pokroic na 1 cm kostke
1 lyzeczka soli
3/4 lyzeczki suchych drozdzy
300 g wody

Wszystkie skladniki wymieszac w misce i zostawic na 12-16 godz.

Nastepnego dnia na sciereczke wysypana gruba warstwa maki przelozyc ciasto i chwytajac scierke po obu stronach, uformowac luzny bochenek, obtoczyc go w mace ze sciereczki. Przelozyc ze sciereczka do miski lub durszlaka, przykryc i odstawic do wyrastania na ok. 30-60 min.

Garnek zeliwny z przykrywka wstawic do piekarnika i nagrzac do 230°C (ok. 30 min.) - garnek musi byc naprawde dobrze nagrzany.

Wyrosniety chleb przerzucic do garnka (jesli opadnie - nie przejmujemy sie, wyrosnie ponownie). Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika na 20 min. Nastepnie zdejmujemy przykrywke i dopiekamy kolejne 15-20 min.

Studzimy na kuchennej kratce.


Rady Liski:
* do chleba mozna tez dodac oliwki, ziola, czy drobno pokrojone suszone pomidory lub orzechy wloskie.
* zamiast jasnej maki pszennej, mozna uzyc orkiszowa lub zmieszac jasna pszenna z razowa

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wloski sniadaniowy chlebek bananowy Nigelli.


Pyszny, wilgotny chlebek bananowy z dodatkiem rozpuszczalnego espresso. Aromat kawy jest lekko wyczuwalny i stanowi swietny kontrast dla slodyczy bananow. Chlebek robi sie blyskawicznie i rownie szybko znika. Przepis znalazlam w ksiazce Nigelli Lawson "Nigellissima". Nigella pisze, ze chlebek smakuje najlepiej nastepnego dnia po upieczeniu, chociaz trudno sie powstrzymac przed zjedzeniem go od razu. Mozna podawac go z czekoladowym kremem lub mascarpone oproszonym cynamonem. Ja podalam go z creme fraiche i byl rownie smaczny :) Doskonaly na sniadanie jak rowniez na slodki podwieczorek. Polecam :)


Wloski sniadaniowy chlebek bananowy Nigelli

Skladniki na 8-10 kawalkow (keksowka o dl. 26 cm lub blacha na 12 muffinek):
150 ml bezwonnego oleju roslinnego i troche do natluszczenia foremki
3 srednie banany, bardzo dojrzale (okolo 400 g w skorkach, 300 g po obraniu)
2 lyzeczki ekstraktu waniliowego
szczypta soli
2 jajka
150 g drobnego cukru
175 g maki pszennej
1/2 lyzeczki sody oczyszczonej
4 lyzeczki rozpuszczalnego espresso

Wsunac blache do pieczenia do piekarnika i nastaw go na 170°C. Wylozyc keksowke papierem do pieczenia lub lekko natluscic olejem (ja natluscilam olejem).

Ugniesc banany z ekstraktem waniliowym i sola, a nastepnie utrzec z olejem*. Ucierajac dodawac po jednym jajku, a nastepnie dosypac cukier.

Dodac make, sode oraz espresso w proszku i delikatnie wymieszac na gladkie, plynne ciasto. Przelac je do przygotowanej foremki i ustawic na blasze w piekarniku.  Piec 50-60 min. (ja pieklam 60 min.) az ciasto zacznie odstawac od scianek i znacznie wyrosnie**: patyczek wbity w srodek powinien byc prawie czysty po wyjeciu. Wystudzic.

Z tych samych proporcji mozna upiec 12 muffinek: beda sie piekly 20 min. w piekarniku nastawionym na 200°C.


*przygotowanie chlebka nie wymaga uzycia miksera, ja wymieszalam wszystko w misce za pomoca trzepaczki
**ciasto po upieczeniu i wyjeciu z piekarnika lekko opada

czwartek, 3 stycznia 2013

Zupa z warzyw korzeniowych z czosnkowa bagietka.







Witam Was serdecznie w Nowym Roku :) Na poczatku chcialabym Wam zyczyc aby rok 2013 byl dla Was szczesliwy i radosny. Zebyscie zrealizowali wszystkie swoje plany i marzenia, aby z waszych twarzy nigdy nie schodzil usmiech i abyscie z optymizmem wkraczali w kazdy nowy dzien :)

A teraz zapraszam na zupe z warzyw korzeniowych. Jest pyszna i sycaca. Smakuje troche jak lekki czerwony barszcz z duza iloscia warzyw. Do tego kromki bulki posmarowane musem z pieczonego czosnku...rewelacja. Koniecznie sprobujcie. Zima to doskonaly czas na wykorzystanie darow z "podziemia" wiec zajadajmy sie warzywami korzeniowymi ile mozemy :)) Polecam.






Zupa z warzyw korzeniowych z czosnkowa bagietka

Skladniki na 4 porcje:
1 glowka czosnku
150 g rzepy
1 kalarepka
2 marchewki
50 g selera korzeniowego
1 korzen pietruszki
2 czerwone buraki, ugotowane
2 cebule
1 zabek czosnku
2 lyzki oliwy
600 ml bulionu miesnego (dalam drobiowy)
1 lyzka posiekanej natki pietruszki
sol
swiezo mielony pieprz
4 podluzne bulki (mini bagietki)

Piekarnik rozgrzac do temp. 200°C. Glowke czosnku (bez obierania) ulozyc na blasze, piec ok. 40 min.

Warzywa obrac. Rzepe, kalarepke i marchewki pokroic na sredniej wielkosci kawalki, korzen pietruszki i i seler pokroic w drobna kostke. Czerwone buraki pokroic w polplasterki (najlepiej zrobic to w gumowych rekawiczkach:). Cebule i zabek czosnku obrac, drobno posiekac.

Upieczony czosnek wyjac z piekarnika, wystudzic. Nastepnie wycisnac czosnek z lupinek, zmiazdzyc na mus za pomoca widelca.

W duzym garnku rozgrzac oliwe, zeszklic cebule i czosnek. Nastepnie dodac pozostale warzywa (oprocz burakow) i krotko razem poddusic. Wlac bulion. Przykryc garnek pokrywka i gotowac zupe przez ok. 15 min.

Bulki pokroic wzdluz na cienkie kromki, stostowac (ja podsmazylam je chwile na patelni bez tluszczu) a nastepnie posmarowac musem z pieczonego czosnku. Do zupy dodac buraki i natke pietruszki, gotowac zupe jeszcze 5 min. Doprawic do smaku sola i pieprzem i podawac.






*zrodlo: "Lisa" 11 (2012)