czwartek, 30 sierpnia 2012

Urlop, Tolstoj i morele z miodem i lawenda.



Dzis zapraszam na kolejny owocowy deser, ktory zachwycil moje podniebienie. Cieple morele skapane w miodzie i posypane kwiatami aromatycznej lawendy.... Do tego zimne migdalowe lody....pysznosci! Prostota po raz kolejny okazala sie niezastapiona. Koniecznie sprobujcie a gwarantuje, ze nie bedziecie zalowac :) Nalezy tylko pamietac aby morele uzyte do deseru byly miesiste i soczyste ale nie przejrzale, poniewaz rozpadna sie nam podczas smazenia. Jesli ktos nie lubi lawendy moze posypac morele listkami tymianku lub rozmarynem.

Jutro wylatujemy na wyteskniony, szczegolnie przez Malego, urlop. Spedzimy go pod hiszpanskim niebem, na jednej z Wysp Kanaryjskich - Fuerteventurze. Do przeczytania za dwa tygodnie :)



Morele z miodem i lawenda

Skladniki na 4 porcje:
8 duzych moreli
4 lyzki oliwy
2 lyzki miodu
1 lyzeczka swiezych kwiatow lawendy

Morele umyc, osuszyc, przeciac na pol, ususnac pestki.

Na patelni rozgrzac oliwe, wlozyc morele przecieta strona w dol, smazyc 2 min. Nastepnie delikatnie przekrecic morele na druga strone, polac miodem, posypac kwiatami lawendy. Smazyc kolejne 5 min.

Wylozyc morele na talerze. Podawac natychmiast z galka lodow, najlepiej migdalowych.



*zrodlo: Valerie Lhomme "Rezepte aus dem Obstgarten"

.....................................................................................................................................................................................................

Wspomniany w tytule posta Tolstoj to nasz kocur (vel Mr. Pix). On tez wybiera sie na urlop. Jak co roku do kociego hotelu :)) Oto i on we wlasnej osobie:




poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Gnocchetti burro e salvia.



Kluchy, kluski i kluseczki...ktoz ich nie lubi? Niezaleznie od tego czy to polskie leniwe, kopytka czy wloskie gnocchi ja uwielbiam je wszystkie. Sa co prawda troche pracochlonne w przygotowaniu ale czego sie nie robi by zaspokoic swoje podniebienie? :) Ostatnio pokusilam sie o zrobienie gnocchetti burro e salvia czyli malych gnocchi z szalwiowym maslem. Pysznym i delikatnym dodatkiem byla tu cukinia. Moje gnocchetti swoja wielkoscia bardziej przypominaja gnocchi ale kto by sie tym przejmowal (postanowilam pozostac przy oryginalnej nazwie podanej w ksiazce). Robiac te gnocchi, formujac ruloniki na posypanym maka blacie czulam sie jak wloska mamma :)) Przepis pochodzi z ksiazki niezastapionego Gino D'Acampo "Wloskie dania makaronowe". Goraco polecam :)



Gnocchetti burro e salvia (gnocchetti z maslem i szalwia)

Skladniki na 4 porcje jako zakaska (lub 2 jako danie glowne):
300 g maczystych ziemniakow, nieobranych
1 male jajko, lekko ubite
100 g maki i troche do podsypania
100 g solonego masla
2 srednie cukinie, pokrojone w kostke o boku 1 cm
1 lyzka drobno posiekanej swiezej szalwii
30 g startego swiezego parmezanu
sol i pieprz do smaku

Wloz ziemniaki w lupinach do wrzacej wody w duzym garnku i gotuj przez 25-30 min., az beda miekkie. Odcedz starannie i lekko ostudz.

Obierz ziemniaki i przecisnij przez praske do duzej miski. Do jeszcze cieplych dodaj 2 szczypty soli, jajko i make. Lekko wymieszaj a potem przeloz na blat posypany maka (ja zagniotlam ciasto w misce). Zagniataj lekko, az powstanie miekkie, nieco lepkie ciasto (nie wyrabiaj ciasta zbyt dlugo, bo gnocchi beda twarde).

Przetnij ciasto na 2 czesci i kazda z nich rozwalkuj dlonmi tak, aby oba kawalki przybraly ksztalt dlugich kielbasek o srednicy ok. 1,5 cm. Pokroj je na kawalki dlugosci 2 cm.

Uloz gnocchi na czytej sciereczce lekko posypanej maka. Zagotuj duzy garnek osolonej wody. Wrzuc gnocchi i gotuj przez 2 min. - sa gotowe, kiedy wyplyna na powierzchnie. Wyjmij je z wody lyzka cedzakowa i obsacz.

Roztop maslo na duzej patelni na srednim ogniu. Kiedy bedzie gorace, dodaj cukinie i smaz przez 3 min., a potem zmieszaj z szalwia. Przypraw sola oraz pieprzem i zdejmij z ognia.

Wloz gnocchi na patelnie z sosem i wymieszaj. Podawaj posypane parmezanem.





czwartek, 23 sierpnia 2012

Serowy Kaiserschmarrn z czerwonymi porzeczkami.



Kaiserschmarrn to nic innego jak slodki, puszysty omlet zwany cesarskim. Po raz pierwszy jadlam go piec lat temu bedac na najwyzszym szczycie niemieckich Alp tzw. Zugspitze. Byl to tradycyjny omlet z dodatkiem rodzynek i musem jablkowym. Zakochalam sie w nim od pierwszego kesa :)) Pozniej zamawialismy go jeszcze wielokrotnie spedzajac urlop w gorach. Prawie za kazdym razem smakowal wysmienicie. Prawie, poniewaz raz podano nam zupelnie cos innego, cos co z tradycyjnym omletem smazonym na patelni mialo niewiele wspolnego. Kawalki ciasta, ktore znalezlismy na talerzu byly jakby frytowane w oleju, chrupiace ale jednoczesnie niesamowicie olejem nasaczone i niezbyt smaczne. Ja pokusilam sie wczoraj o zrobienie zupelnie innej wersji tego omletu mianowicie z dodatkiem kremowego bialego sera i czerwonych porzeczek. Co wyszlo mozecie zobaczyc na zdjeciach. Ja od siebie napisze tylko tyle: pycha! I oczywiscie goraco polecam :))



Serowy Kaiserschmarrn z czerwonymi porzeczkami

Skladniki na 4 porcje:
3 jajka
szczypta soli
60 g cukru
ziarenka wyskrobane z 1/2 laski wanilii
125 g gladkiego bialego sera (dalam quark)
4 lyzki mleka
50 g smietany kremowki
50 g maki pszennej
skorka starta z polowy pomaranczy (nie dalam)
4 lyzki masla
2 lyzki cukru pudru

150 g czerwonych porzeczek
1 lyzka masla
1 lyzka cukru z prawdziwa wanilia

cukier puder do posypania

Jajka rozbic, oddzielic zoltka od bialek. Bialka ubic na sztywno ze szczypta soli. Ciagle ubiajajac dodawac stopniowo cukier (ubijac az cukier sie rozpusci). Zoltka wymieszac w misce z serkiem, wanilia, mlekiem i smietana. Dodac make i skorke z pomaranczy. Delikatnie wymieszac z piana ubita z bialek.

Piekarnik rozgrzac do temp. 180°C. Na patelni (takiej, ktora mozna pozniej wstawic do piekarnika)* rozpuscic 2 lyzki masla. Wlac mase, podsmazyc omlet przez kilka minut na bardzo malym ogniu az lekko sie zarumieni (nalezy uwazac aby sie za mocno nie podsmazyl bo bedzie jeszcze pieczony w piekarniku). Natepnie wstawic patelnie do nagrzanego piekarnika i zapiekac omlet przez 20 min. az jego wierzch sie zarumieni.

Wyjac patelnie z piekarnika (uwaga: patelnia raczka pateni jest bardzo goraca, nalezy uwazac aby sie nie sparzyc!). Za pomoca drewnianych lopatek porwac omlet na male kawaleczki. Postawic patelnie ponownie na kuchni, dodac pozostale maslo, posypac cukrem pudrem, lekko skarmelizowac.

Porzeczki oplukac, osuszyc, oberwac z galazek. Na nieduzej pateni rozgrzac maslo, wrzucic porzeczki, posypac cukrem waniliowym, podgrzewac przez chwile.

Gotowy Kaiserschmarrn wylozyc na talerze. Podawac na cieplo z dodatkiem czerwonych porzeczek, posypany cukrem pudrem.



*Kaiserschmarrn mozna rowniez przygotowac na normalnej patelni: podsmazamy omlet najpierw z jednej strony, przewracamy na druga strone i dosmazamy przez kolejne kilka minut (omlet jest bardzo puszysty i gruby wiec nalezy zwrocic uwage aby dobrze przepiekl sie w srodku); nastepnie rwiemy go na kawalki, dodajemy maslo, cukier puder i karmelizujemy.

**zrodlo przepisu: ksiazka "Pfannkuchen, Waffeln & Co."


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Chrupiacy sandacz z salatka z awokado i papryki.



Jakies czas temu postanowilam, ze bedziemy czesciej jadac ryby. Niestety na postanowieniach sie skonczylo... Dlatego stwierdzilam, ze czas najwyzszy to zmienic i kiedy tylko zobaczylam przepis na sandacza w jednej z gazet postanowilam przygotowac go na obiad. Okazalo sie, ze to byl strzal w dziesiatke. Powstalo wspaniale, lekkie danie rybne, doskonale na letnie, cieple dni. Chrupiace filety z sandacza (dawno nie jadlam tak dobrej ryby) swietnie komponuja sie z salatka z awokado, papryki, pomidorkow koktajlowych i ziarnistego twarozku. Prosta ale wspaniala letnia kompozycja smakow. Ja podalam rybe dodatkowo z kuskusem. Bylismy zachwyceni :)) Polecam.



Chrupiacy sandacz z salatka z awokado i papryki

Skladniki na 4 porcje:
500 g filetow z sandacza (ze skora)
1 zolta papryka
200 g pomidorokow koktajlowych
4-5 galazek swiezej bazylii
1 dojrzale awokado
3 lyzki soku z cytryny
sol morska
swiezo mielony czarny pieprz
2 lyzki oliwy
350 g ziarnistego twarozku (np. farmerskiego)
chili w proszku

Papryke umyc, usunac pestki, pokroic w nieduze kawalki. Pomidorki umyc, osuszyc, przepolowic. Bazylie oplukac, osuszyc, oderwac listki od galazek. Awokado przekroic wzdluz na pol, usunac pestke, obrac a nastepnie pokroic na kawalki. Wszystkie warzywa przelozyc do miski.

Sok z cytryny wymieszac z 1 lyzka oliwy, sola i pieprzem. Polac warzywa, delikatnie wymieszac. Na koniec dodac twarozek.

Rybe oplukac, osuszyc, ew. pokroic na 4 kawalki (jesli mamy caly duzy filet). Oproszyc rybe sola, pieprzem i chili w proszku. Na patelni rozgrzac 1 lyzke oliwy, wlozyc rybe skora na dol i smazyc 2-3 min. Nastepnie przewrocic rybe na druga strone i smazyc kolejne 2 min.

Salatke wylozyc na talerze, posypac listkami bazylii. Na salatce ulozyc usmazona rybe. Podawac z kuskusem.



*zrodlo przepisu: "Lecker" 9 (2012)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Kurczak po baskijsku z chorizo, oliwkami, papryka i ryzem.



Pyszne hiszpanskie danie z kurczakiem z dodatkiem chorizo, suszonych pomidorow, ryzu, papryki i oliwek. Lubie takie niedzielne obiady, ktore praktycznie robia sie same :) Wystarczy tylko troche przygotowan a pozniej wrzucamy wszystko do jednego naczynia i pieczemy. Kurczak dochodzi w piekarniku a my mozemy zajac sie przyjemniejszymi sprawami :)) Wazne jest aby naczynie, w ktorym bedziemy piekli kurczaka bylo wystarczajaco glebokie (bedziemy wlewac do niego 1,5 l wody i ukladac skladniki - w innym wypadku woda nam sie wyleje). I jeszcze jedno - z racji tego, ze kurczaka mial jesc tez moj synek zrezygnowalam z dodania chili (kielbasa chorizo sama w sobie jest wystarczajaco pikantna). Tak smakuje urlop w kraju Baskow... :) Goraco polecam.



Kurczak po baskijsku z chorizo, oliwkam, papryka i i ryzem

Skladniki na 4 porcje:
75 g suszonych pomidorow w oliwie
200 g chorizo
3 papryki (1 czerwona, 2 zielone)
2 cebule
2 zabki czosnku
1 maly peczek tymianku
1 kurczak (ok. 1,5 kg, podzielony na 8 kawalkow)
sol
swiezo mielony pieprz
2 lyzki oliwy
300 g ryzu
3 lyzki koncentratu pomidorowego
1/2 lyzeczki chili w proszku (nie dalam)
50 g czarnych oliwek z pestkami

Suszone pomidory osaczyc z zalewy, oliwe zachowac. Z chorizo sciagnac skorke, kielbase pokroic w plasterki. Papryke umyc, usunac nasiona, pokroic w nieduza kostke. Cebule i czosnek obrac, drobno posiekac. Tymianek oplukac, osuszyc, oderwac listki od galazek.

Kawalki kurczaka umyc, osuszyc, oproszyc z obydwu stron sola i pieprzem. Na glebokiej patelni rozgrzac oliwe, obsmazyc mieso na zlotobrazowo, zdjac z patelni. Wrzucic chorizo, podsmazyc na chrupiaco.

Zagotowac 1,5 l wody. Piekarnik rozgrzac do 200°C. Na patelni rozgrzac 3-4 lyzki oliwy z pomidorow, podsmazyc na niej czosnek, cebule i papryke. Wsypac ryz, krotko podsmazyc. Dodac koncentrat pomidorowy, zasmazyc. Oproszyc chili. Przelozyc wszystko do duzego zaroodpornego naczynia (lub formy)*, wlac wrzaca wode, wsypac 1 lyzeczke soli, oproszyc pieprzem. Wlozyc do formy suszone pomidory, oliwki, ulozyc mieso. Wszystko posypac tymiankiem.

Wstawic forme do nagrzanego piekarnika (nalezy to robic ostroznie aby goraca woda nie wylala sie z foremki). Piec 45-60 min.. Podczas pieczenia nie mieszac dopoki ryz nie wchlonie wody i nie bedzie ugotowany. Gotowe danie wyjac z piekarnika i podawac.



*poszczegolne skladniki dania mozna podsmazac od razu w zaroodpornym naczyniu, w ktorym danie bedzie sie pieklo
**zrodlo: "Lecker" 9 (2012)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Conchiglie z ricotta i szpinakiem.



Conchiglie z ricotta i szpinakiem - to makaronowe danie powinno koniecznie znalezc sie na Waszym letnim stole! :) Farsz z sera ricotta i szpinaku, ktorym nadziewamy makaron jest przepyszny a calosc zapieczona w pomidorowym sosie smakuje naprawde doskonale. Wprost rozplywa sie w ustach :) Do przygotowania sosu uzylam gotowej passaty pomidorowej ale rownie dobrze mozna uzyc swiezych pomidorow, na ktore wlasnie teraz trwa sezon. Goraco polecam i zycze smacznego :)



Conchiglie z ricotta i szpinakiem

Skladniki na 4 porcje:
250 g makaronu conchiglie (duze muszle)
400 g sera ricotta
1 zabek czosnku, zmiazdzony
20 g swiezej bazylii, posiekanej
125 g mlodego szpinaku, posiekanego (dalam mrozony)
125 swiezo tartego parmezanu
150 g sera mozzarella, pokrojonego w mala kostke
sol
swiezo mielony pieprz

Sos pomidorowy:
2 lyzki oliwy
2 zabki czosnku (dalam troche suszonego czosnku)
500 g passaty pomidorowej
25 g masla (opcjonalnie)
sol
swiezo mielony pieprz

W duzym garnku zagotowac osolona wode, ugotowac makaron al dente (wg przepisu na opakowaniu). Odlac, przelac zimna woda i dobrze odsaczyc. Piekarnik rozgrzac do temp. 220°C.

Przygotowac farsz: ser ricotta wylozyc do miski, rozdrobnic za pomoca widelca. Dodac czosnek, posiekana bazylie, szpinak i polowe parmezanu, wymieszac. Porzadnie przyprawic do smaku sola i pieprzem. Przygotowanym farszem nadziac makaron.

Przygotowac sos: na malym ogniu, w rondelku, rozgrzac oliwe, wrzucic czosnek, podsmazac 30 sekund. Nastepnie zwiekszyc ogien, wlac passate pomidorowa, zagotowac, doprawic do smaku sola i pieprzem. Gotowac przez 5 min. (ja gotowalam troche duzej, poniewaz chcialam aby sos stracil kwaskowy posmak).

Na dnie zaroodpornej formy do zapiekania rozsmarowac 1/4 sosu. Ulozyc nafaszerowany makaron. Polac calosc pozostalym sosem, posypac pokrojona mozzarella i reszta parmezanu.

Wstawic naczynie do nagrzanego piekarnika i zapiekac makaron przez 20 min.



*zrodlo: Maria Ricci "200 x Pasta"

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Ciasteczka rumiankowe.



Witajcie po krotkiej przerwie :) Wrocilismy wlasnie z Polski zadowoleni, pelni wrazen, wypoczeci i obladowani nowymi ksiazkami (nie tylko kulinarnymi). Na gotowanie nie mam na razie weny, musze sie ponownie "zaklimatyzowac":) W zwiazku z tym do podgryzania podczas lektury ksiazek i popoludniowej kawy polecam ciasteczka :) Pyszne, kruche ciasteczka o lekkim rumiankowym aromacie i smaku. Idealnie slodkie, gdzieniegdzie z lekka nuta cytrynowa (dodalam do ciasta skorke starta z polowy cytryny). Swietnie chrupia, poniewaz ich brzegi obtoczone sa w brazowym cukrze. Podczas pieczenia roznosi sie po kuchni wspanialy aromat rumianku. Moje ciasteczka nie sa zbyt okragle (nie udalo mi sie ich dokladnie zrolowac) ale smakuja doskonale. Goraco polecam :)



Ciasteczka rumiankowe

Skladniki na ok. 30 sztuk:
225 g miekkiego masla
180 g brazowego cukru
3-4 torebki herbaty ruminakowej lub rumiankowo-limetkowej
1 zoltko, rozmacone
1 op. cukru waniliowego (dalam 1 lyzke cukru z prawdziwa wanilia)
280 g maki pszennej
szczypta soli
ew. skorka starta z polowy niewoskowanej cytryny

Maslo zmiksowac ze 140 g cukru na kremowa mase. Herbate rumiankowa wysypac z torebek, dodac do masy. Nastepnie dodac zoltko i cukier waniliowy. Na koniec wsypac make ze szczypta soli, wymieszac za pomoca drewnianej lyzki aby wszystkie skladniki dobrze sie polaczyly.

Z ciasta uformowac rulon. Pozostaly cukier wysypac na plaski talerz, obtoczyc w nim ciasto. Zawinac w folie spozywcza i wlozyc na 30-60 min. do lodowki.

Piekarnik rozgrzac do temp. 190°C. Duza blaszke z wyposazenia piekarnika wylozyc papierem do pieczenia. Schlodzone ciasto wyjac z lodowki, usunac folie i za pomoca noza z zabkami pokroic ciasto na plasterki grubosci 5 mm. Ukladac w odstepach na blaszce.

Piec w nagrzanym piekarniku przez 10 min. Upieczone ciasteczka odstawic na 5-10 min. na blaszcze do przestygniecia a nasTepnie przelozyc je na kuchenna kratke i calkowicie wystudzic.



*zrodlo przepisu: Susanna Tee "1001 Kekse"