niedziela, 27 czerwca 2010

Jamie Oliver. Risotto ai funghi e prezzemolo (risotto z grzybami i natka).



Jamie pisze:"to naprawde fantastyczny przepis, szczegolnie dla wegetarian. Piekac grzyby wydobywamy z nich cala glebie smaku i aromatu, ktora dodatkowo podkresla mocny, czysty smak natki. Potrawa jest fantastyczna i jestem pewien, ze ci sie spodoba!". Mnie spodobala sie w stu procentach. Risotto jest naprawde przepyszne. Delikatne, kremowe i aromatyczne. Moj M. zjadajac pierwsza lyzke tego risotta powiedzial: "Mmmm...dawno nie jadlem czegos rownie dobrego" :)

Ja niestety nie pieklam grzybow, poniewaz wykorzystalam mrozone (uzbierane w zeszlym roku przez moich rodzicow), ktore rozmrozilam a nastepnie podsmazylam przez chwile na patelni z dodatkiem przypraw. Byc moze pieczone grzyby bylyby bardziej aromatyczne ale mysle, ze mimo wszystko risotto nic nie stracilo na smaku.
Podstawa do przygotowania tego risotta jest risotto bianco (biale risotto), ktore (jak pisze Jamie) wzbogacajac na rozne sposoby mozna otrzymac mnostwo fantastycznych wariacji. Goraco polecam :)

Przepis pochodzi z ksiazki Jamiego Olivera "Wloska wyprawa Jamiego".



Risotto z grzybami i natka
(Risotto ai funghi e prezzemolo)

Skladniki na 6 porcji:

Risotto bianco (biale risotto):
1 l bulionu warzywnego
2 lyzki oliwy
ok. 1/4 kostki masla
1 duza cebula, obrana i drobno posiekana
2 zabki czosnku, obrane i drobno posiekane
400 g ryzu na risotto
1/2 selera naciowego, oczyszczonego i drobno posiekanego (nie dalam)
2 kieliszki bialego wytrawnego wermutu lub wina
sol morska
swiezo zmielony czarny pieprz
70 g masla
120 g swiezo startego parmezanu (dalam tylko 50 g)

Ponadto:
200 g grzybow lesnych, oczyszczonych i pokrojonych na duze kawalki (dalam mrozone podgrzybki i borowiki)
sol morska
swiezo zmielony czarny pieprz
1 glowka czosnku, zabki obrane i przepolowione (dalam tylko troche suszonego czosnku)
oliwa
1 maly peczek swiezego tymianku (dalam troche suszonego)
1 lyzka masla
1 maly peczek natki pietruszki, drobniutko posiekanej
1 cytryna
parmezan, do starcia


Rozgrzej piekarnik do temp. 200°C.

Podgrzej bulion. W osobnym garnku rozgrzej oliwe i maslo, dodaj cebule, czosnek oraz seler naciowy i dus przez 15 min. na malym ogniu bez przyrumieniania. Nazywa sie to sofritto. Kiedy warzywa beda miekkie, dodaj ryz i zwieksz ogien.

Ryz zacznie sie lekko smazyc dlatego nie przestawaj go mieszac. Po paru chwilach zacznie sie robic szklisty. Wowczas wlej wermut lub wino i dalej mieszaj - zapach bedzie fantastyczny. Ostra won alkoholu sie ulotni, a ryz wchlonie smakowita esencje.

Kiedy ryz wchlonie wermut lub wino, wlej pierwsza chochle goracego bulionu i przypraw szczypta soli (ja soli juz nie dodawalam poniewaz moj bulion byl wystarczajaco slony). Zmniejsz ogien tak, zeby ryz tylko lekko bulgotal, dzieki czemu ziarenka rownomiernie sie ugotuja. Wlewaj kolejne chochle bulionu, bez przerwy mieszajac i rozprowadzajac kremowa skrobie wydzielana przez ryz. Zanim dodasz nastepna chochle bulionu poczekaj, az ryz wchlonie cala poprzednia porcje. Caly proces powinien zajac ok. 15 min. (mnie zajelo to 20-25 min.). Sprobuj, zeby sprawdzic czy ryz jest juz ugotowany. Jezeli nie, wlewaj dalej bulion, dopoki ryz nie zmieknie. Nie zapomnij o starannym przyprawieniu. Jezeli bulion skonczy sie zanim ryz bedzie gotowy, dolej troche wrzatku.

Kiedy risotto bedzie juz prawie gotowe przygotuj grzyby do pieczenia. W tym celu rozgrzej na srednim ogniu blache albo przystosowana do uzywania w piekarniku patelnie o grubym dnie, wlej kilka lyzek oliwy i krotko przesmaz grzyby (przez 1-2 min.), lekko je rumieniac. Przypraw sola i pieprzem, dodaj czosnek, tymianek oraz maslo i wymieszaj. Wstaw do nagrzanego piekarnika na ok. 6 min.

Zdejmij risotto z ognia, dodaj maslo, parmezan i cala natke. Dokladnie wymieszaj. Dzieki temu potrawa zyska piekny zielony kolor oraz wyrazisty aromat. Grubo posiekaj polowe grzybow i dodaj do risotta. Wymieszaj, a nastepnie dodaj troche soku z cytryny dla zrownowazenia smakow.* Przykryj rondel pokrywka i odstaw na 2 min., zeby potrawa "odpoczela". To najwazniejsza faza przygotowywania idealnego risotta, bo wlasnie wtedy staje sie ono cudownie kremowe i nabiera pelni smaku. Naloz na talerze i przybierz pozostalymi grzybami. Podawaj od razu, ze starty parmezanem, zanim straci swoja piekna fakture.

*przygotowujac podstawowe risotto bianco nie dodajemy natki pietruszki, grzybow i soku z cytryny


czwartek, 24 czerwca 2010

Bialy chleb na zakwasie.



Ten chleb pieklam dwa razy. Za pierwszym razem zgodnie z przepisem wlozylam go do keksowki gdzie sobie powoli wyrastal (powoli w doslownym tego slowa znaczeniu, musialam mu troche pomoc wstawiajac go do lekko podgrzanego piekarnika). Upieczony chleb nie byl zbyt wysoki za to mial duza ilosc dziurek. Za drugim razem upieklam go luzem formujac bochenek i odstawiajac do wyrosniecia w misce wylozonej sciereczka i porzadnie wysypanej maka (na 45 min.). Chlebek tym razem rosl doskonale, wyrosl poza krawedz miski. Przed wlozeniem do piekarnika chleb nacielam. Troszke mi opadl przy przenoszeniu na rozgrzana blache ale ladnie sie podniosl po wstawieniu do piekarnika. Polecam ten chlebek z calego serca. Jest naprawde przepyszny. Ma mieciutki miazsz z duza iloscia dziurek. Jesli pieczemy go luzem na blasze lub kamieniu ma jeszcze do tego swietnie chrupiaca skorke.
Przepis pochodzi ze strony Liski.



Bialy chleb na zakwasie

Skladniki:
500 g maki pszennej (najlepiej chlebowej, ale moze byc dowolna maka pszenna)
1 plaska lyzeczka soli
300 g wody
8 g swiezych drozdzy (dalam 1 lyzeczke suszonych- 4 g)
150 g zakwasu zytniego


Wszystkie skladniki laczymy, najlepiej przy pomocy miksera. Ciasto powinno byc dosyc geste. Przykrywamy sciereczka i odstawiamy na 2 godz.

Nastepnie przekladamy ciasto do keksowki (o pojemności 1 kg) lub formujemy bochenek albo buleczki. Spryskujemy olejem lub oliwa i posypujemy maka.

Odstawiamy do wyrosniecia na 45-60 min.

Piekarnik nagrzewamy do temp. 210°C i pieczemy chleb ok. 40 min. (buleczki mniej wiecej 20 min.). Studzimy na kratce.

I jeszcze kilka zdjec chleba pieczonego w keksowce.






wtorek, 22 czerwca 2010

Linguine z cytryna, parmezanem i wedzonym lososiem.



Zauwazylam, ze dawno juz nie bylo na moim blogu dania z makaronem w roli glownej. To dziwne, biorac pod uwage fakt, ze pasty pod wszelka postacia uwielbiam. Postanowilam wiec nadrobic moje zaniedbanie i wyszperalam ten oto przepis.* Prosty i szybki w wykonaniu. Makaron w pysznym serowo-cytrynowym sosie z dodatkiem rukoli i wedzonego lososia. Wszystkie skladniki swietnie sie tu komponuja a cale danie smakuje naprawde wysmienicie (przetestowalam na swoich gosciach :)) Do tego prezentuje sie niezwykle "elegancko" na talerzu. Polecam wszystkim, nie tylko wielbicielom makaronu :)



Linguine z cytryna, parmezanem i wedzonym lososiem

Skladniki na 2 porcje:
300 g makaronu linguine lub spaghetti
1 lyzka masla
4 zmiazdzone zabki czosnku (dalam troche suszonego czosnku)
400 ml smietany 18%
skorka otarta z 2 cytryn
50 g startego parmezanu
150 g wedzonego lososia (pokrojonego w paski)
garsc lisci rukoli
sol i pieprz

Makaron ugotowac wedlug przepisu na opakowaniu.

W tym czasie na patelni rozgrzac maslo i podsmazyc czosnek. Dodac smietane, skorke z cytryny (ja dodalam jeszcze troche soku z cytryny) i parmezan. Podgrzewac minute a nastepnie zdjac z ognia.

Odcedzic makaron, wymieszac z sosem, lososiem i rukola. Podawac od razu.



*co tydzien przychodzi na moja skrzynke mailowa newsletter z serwisu ugotuj.to; stad wlasnie pochodzi ten przepis.

sobota, 19 czerwca 2010

Urodziny Malego Mezczyzny. Truskawkowy sernik na zimno lekki jak pianka.



Wczoraj nasz Maly Mezczyzna skonczyl 2 latka. To niesamowite jak ten czas leci. Wydaje mi sie, ze dopiero co pierwszy raz trzymalam go w ramionach a On jest juz taki duzy, ze sam powoli decyduje o tym, czy chce sie przytulic czy nie. Z dnia na dzien staje sie coraz madrzejszy. Zadziwia nas tym jak szybko sie uczy i co juz potrafi. Jest naszym Malym Szczesciem :)

Urodzinki Malego obchodzilismy w kameralnym gronie. Byli mili goscie, duzo prezentow i truskawkowy sernik na zimno zamiast tortu. Lekki jak pianka, nie za slodki, delikatny, na chrupiacym maslano-herbatnikowym spodzie. Oblozony truskawkami i polany pysznym, truskawkowym sosem. Truskawkowa pelnia szczescia w ten wiosenno-letni sloneczny czas :)



Sernik jest naprawde przepyszny. Mysle, ze jest to takie ciasto, ktore mozna wg uznania modyfikowac wykorzystujac inne owoce czy zmieniajac skladniki wchodzace w sklad spodu (dodajac np. orzechy, migdaly czy innego rodzaju ciastka). Polecam goraco!



Truskawkowy sernik na zimno lekki jak pianka

Skladniki na ok. 14 kawalkow:
125 g masla
200 g maslanych herbatnikow
10 listkow zelatyny
850 g truskawek
500 g kremowego serka (uzylam serka Filadelfia)
125 g cukru
4 lyki likieru lub syropu truskawkowego
400 g smietany kremowki

Maslo stopic w garnuszku, ostudzic. Herbatniki wlozyc do foliowej torebki, zamknac torebke, rozgniesc ciastka na drobno np. za pomoca walka. Wymieszac ze stopionym maslem. Wylepic nimi dno tortownicy o srednicy 26 cm (u mnie tortownica o srednicy 24 cm). Wstawic do lodowki aby spod nieco stwardnial.

Zelatyne namoczyc w zimnej wodzie. Truskawki oczyscic, umyc. 200 g truskawek zmiksowac na puree, przetrzec przez sito. Razem z cukrem dodac do serka, dobrze wymieszac (ja zrobilam to za pomoca miksera). Likier (lub syrop) truskawkowy wlac do rondelka, podgrzac. Napeczniala zelatyne odcisnac z nadmiaru wody, rozpuscic w cieplym likierze. Dodac 2 lyzki serowej masy, wymieszac a nastepnie dodac reszte masy. Wszystko razem dobrze wymieszac. Wstawic do lodowki. Kiedy masa zacznie tezec ubic smietane kremowke na sztywno i dodac ja do truskawkowej masy. Wygladzic powierzchnie i wstawic do lodowki na co najmniej 4 godz. (ja wstawilam na cala noc).

Przed podaniem 375 g truskawek zmiksowac na puree i przetrzec przez sito (u mnie mimo to pozostaly w sosie male pesteczki). Poslodzic wedlug uznania. Pozostale truskawki pokroic na kawalki.

Stezaly sernik pokroic na kawalki. Kazdy kawalek udekorowac kawalkami truskawek i polac truskawkowym sosem.



Przepis pochodzi z niemieckiego czasopisma "Lisa. Kochen &Backen"

środa, 16 czerwca 2010

Jamie Oliver. Focaccia z pomidorkami koktajlowymi i bazylia.



Deutsche Version

Do zrobienia focacci przymierzalam sie juz od bardzo dawna. Wciaz jednak odkladalam to na pozniej. Kiedy jednak zobaczylam u Ani-Marii przepis na focaccie z cukinia (u niej tez mozecie dowiedziec sie troszke wiecej na temat focacci) pozazdroscilam jej takich pysznosci i postanowilam wziac sie wreszcie do "roboty" i upiec focaccie, na ktora przepis juz od dawna goscil w moim notesie :) Przepis pochodzi z ksiazki Jamiego Olivera "Jamie's kitchen". Focaccia wyszla naprawde pyszna. Lekko chrupiaca na wierzchu i mieciutka w srodku. Jamie proponuje dodac do focacci pomidorki koktajlowe czerwone i zolte. Ja zamiast zoltych pomidorkow dodalam czarne i zielone oliwki.



Focaccie piekam na jednej duzej blasze (tej z wyposazenia piekarnika) i wyszla dosyc wysoka (podejrzewam, ze z podanej ilosci skladnikow powinny wyjsc dwie takie duze blachy, wtedy focaccia bylaby nizsza). Ciasto swietnie sie wyrabialo, bylo bardzo mieciutkie, gladkie i bardzo plastyczne. Formujac focaccie nie walkowalam jej, ponaciagalam ja troche ze wszystkich stron trzymajac najpierw w powietrzu a pozniej rozciagnelam na blaszce. Chociaz wydawalo mi sie to troszke zbyt duzo dodalam do ciasta suszone drozdze w dokladnie takiej ilosci jak podano w przepise (bylam mile zaskoczona, ciasta w ogole nie bylo czuc drozdzami). Przepis na focaccie bazuje u Jamiego na jego przepisie na chleb. Jamie podaje wiec w swojej ksiazce cala procedure, krok po kroku jak takie ciasto chlebowe przygotowac. Ja lekko to uproscilam wrzucajac po prostu wszystkie skladniki do miski i wyrabiajac ciasto za pomoca miksera z hakiem (oczywiscie mozna tez ciasto wyrobic recznie).



Focaccia z pomidorkami koktajlowymi i bazylia
(przepis podaje za autorem z moimi malymi zmianami)

Skladniki na 1 duza lub 2 mniejsze blaszki:
Ciasto:
1 kg maki pszennej chlebowej
625 ml letniej wody
30 g swezych drozdzy lub 3 saszetki po 7 g drozdzy suszonych instant
2 lyzki cukru
2 plaskie lyzki soli morskiej

Oblozenie:
600 g pomidorkow koktajlowych (dalam 400 g)
garsc zielonych i czarnych oliwek (bez pestek)
garsc swiezej bazylii (oberwanych listkow)
10 lyzek dobrej jakosci oliwy
sol morska
swiezo mielony czarny pieprz
tluszcz i maka do posypania blachy

Wszystkie skladniki ciasta wrzucic do misy miksera wyposazonego w hak i zagniatac na niskich obrotach przez 8 min. Przykryc miske folia, odstawic w cieple miejsce na 40 min. do wyrosniecia (po tym czasie ciasto powinno podwoic objetosc).

W miedzyczasie pomidory zalac wrzatkiem (ja wczesniej lekko naklulam kazdy pomidorek widelcem), usunac z nich skorke. Jesli sa bardzo male, zostawic je w calosci (wieksze przekroic na pol). Wlozyc pomidorki do miski, dodac oliwki i listki z bazylii, wlac oliwe i wszystko razem wymieszac.

Blache wysmarowac tluszczem (uzylam oleju) i wysypac maka. Wyrosniete ciasto wylozyc na blat, odgazowac. Nastepnie rozwalkowac je na grubosc 2,5 cm, ulozyc na blasze i rozciagnac na cala dlugosc i szerokosc blachy.

Wylozyc rownomiernie na ciasto pomidory, oliwki i bazylie wraz z oliwa. Za pomoca kciuka porobic w ciescie wglebienia naciskajac gleboko do dna (az poczujemy pod palcem blache). W powstalych w ten sposob dolkach bedzie sie zbierala oliwa.

Tak przygotowana focaccie odstawic aby ponownie wyrosla (powinna podwoic swoja objetosc- u mnie trwalo to 40 min.). Posypac wyrosniete ciasto sola i swiezo mielonym pieprzem.

Piekarnik nagrzac do temp. 220°C. Wstawic wyrosnieta focaccie i piec ok. 20 min. (do momentu, az wierzch sie zrumieni i stanie sie chrupiacy a w srodku focaccia wciaz bedzie miekka).

Upieczona focaccie wyjac z piekarnika, skropic rownomiernie oliwa. Pokroic na kawalki i podawac.

niedziela, 13 czerwca 2010

Francuski chleb wiejski na zakwasie (WP#52).



Przegladajac zdjecia na komputerze zauwazylam, ze dominuja tam teraz glownie chleby. Nic w tym dziwnego, nie moge przestac piec :) Powoli zapominam jak smakuje kupny chleb. Oczywiscie w trojke (w koncu Maly tez sie liczy, wcina az mu sie uszy trzesa) nie jestesmy w stanie przejesc calego chleba wiec wciaz go zamrazam aby pozniej moc w kazdej chwili cieszyc sie jego smakiem. Musze powiedziec, ze moj zakwas ma sie calkiem dobrze :) Nie jest moze zbyt "wyrywny" i nie ucieka mi ze sloika (on jest raczej z tych "zrownowazonych":)) ale doskonale radzi sobie podczas pieczenia. Zawsze, kiedy odwiezam zakwas nastepnego dnia pieke co najmniej dwa chleby. Przepis na ten chlebek znalazlam u Evenki ale byl on tez propozycja Ptasi w ramach WP#52. Chlebek jest przepyszny, dokladnie taki, jak lubie. Mieciutki, z duza iloscia dziurek i lekko chrupiaca skorka. Polecam!

Zakwas odswiezylam na 12 godz. przed pieczeniem. Dodalam do ciasta chlebowego 1 lyzeczke suszonych drozdzy. Z podanych proporcji upieklam jeden bochenek (chlebek nie wyszedl zbyt duzy za to ladnie urosl do gory).



Francuski chleb wiejski na zakwasie
(French cuntry sourdough boule)
wg nieco zmodyfikowanego przepisu Rose Levy Beranbaum


Zaczyn (200g):
40 g aktywnego plynnego zakwasu zytniego
80 g wody
80 g maki pszennej chlebowej

Wszystkie skladniki wymieszac wieczorem dnia poprzedzajacego pieczenie, odstawic w temp. pokojowej na ok. 12 godz.

Dnia nastepnego potrzebujemy, poza zaczynem 200g:
300 g letniej wody,
312 g (2 szklanki) maki pszennej chlebowej
80 g maki zytniej chlebowej
58 g (6 lyzek) maki pszennej razowej
1/4-1/8 lyzeczki drozdzy instant (lub 1-2 kuleczki wielkosci ziarna groszku swiezych)
1,5 lyzeczki soli (w oryginale ciut wiecej - mozna dac czubate 1,5 lyzeczki)

Zmieszac caly zaczyn z dnia poprzedniego z 300 g letniej wody. W osobnej misce zmieszac make pszenna chlebowa, make zytnia chlebowa oraz pszenna razowa i drozdze. Oproszyc mokre skladniki (zaczyn i wode) suchymi. Wymieszac tak, aby cala maka byla zwilzona. Przykryc i odstawic na 20 minut. Po tym czasie dodac sol i wyrabiac recznie lub miskerem ok. 10 minut. Ciasto bedzie bardzo lepkie i elastyczne. Jesli nie bedzie lepkie, nalezy delikatnie dodac troche wody.

Zeskrobac ciasto do natluszczonej miski, przykryc folia i odstawic do podwojenia objetosci ok. 1,5-2 godz. (uwaga: przy redukcji drozdzy moze potrwac to dluzej - blizej 2,5-3 godz., i warto w tym czasie 1-2 razy zlozyc chleb). Gdy chleb podwoi objetosc, nalezy go przelozyc na omaczony blat i odgazowac, zlozyc, przelozyc z powrotem do miski. Odstawic do ponownego napuszenia (podwojenia objetosci) ok. 1 godz. Po tym czasie przekladamy chleb ponownie na blat, znow ogazowac, podzielic na 2 czesci i uformowac 2 okragle (stad boule) lub owalne bochenki. Ciasto bedzie wciaz dosc lepkie, choc dajace sie formowac. Nalezy starac sie jak najmniej podsypywac maka. Chlebki umiescic w koszykach/durszlakach do wyrastania, przykryc folia i odstawic do napuszenia na 1 godz.

Jesli mamy kamien - od razu po uformowaniu bochenkow nagrzewamy go w piekarniku nastawionym na 245°C. Jesli nie - mozna nagrzac blache. Napuszony chleb nacinamy, przekladamy na nagrzana blache lub kamien i pieczemy z para 5 min w 245°C. Przykrecamy temperature do 230°C i pieczemy 20-25 minut, az chleb bedzie mocno zrumieniony, gluchy od spodu a temperatura wewnatrz bochenka bedzie wynosic ok. 100°C. Studzimy na kratce.

środa, 9 czerwca 2010

Na francuskim ciescie. Cytrynowe tarteletki z cukinia i serem feta.



Pyszne i szybkie do zrobienia tarteletki z cukinia i serem feta. Przepis jest moja swobodna wariacja na temat przepisu Donny Hay z ksiazki "Salate & Gemüse: Einfach und schnell" (ang. Simple Essentials Salads and Vegetables). Swobodna, poniewaz przegladalam te ksiazke w ksiegarni a po powrocie do domu sprobowalam odtworzyc ten wlasnie przepis. Tarteletki sa naprawde pyszne i sycace. Doskonale na ciepla kolacje, piknik lub letni obiad na tarasie. Chrupiace ciasto francuskie, mieciutka cukinia o cytrynowym posmaku (doskonala!) swietnie komponuje sie tu ze slonym serem feta i mieta. Do tarteletek podalam dodatkowo salatke z mieszanych salat, ogorka i pomidorow, polana sosem vinaigrette. Smacznego :)



Cytrynowe tarteletki na francuskim ciescie z cukinia i serem feta

Skladniki na 6 sztuk:
1 op. mrozonego ciasta francuskiego
2 srednie mlode cukinie
skorka strata z 1 cytryny
4-5 lyzek oliwy
50 g sera feta, pokruszonego
pol garsci miety, drobno posiekanej
sol
swiezo mielony pieprz
1 zoltko, rozmacone


Cukinie umyc, razem ze skorka pokroic na cienkie plasterki. Cytryne sparzyc, zetrzec z niej skorke. Wlozyc pokrojona cukinie do miski, wlac oliwe, dodac skorke cytrynowa (ja dodalam jeszcze kilka kropli soku z cytryny) i sol. Wszystko dobrze wymieszac i odstawic na bok.

Ciasto francuskie rozmrozic, pokroic na 6 kwadratow o wymiarach 10x10 cm (ja uzylam gotowego ciasta francuskiego w kwadratach o tej wlasnie wielkosci - razem 270 g) i uformowac dokola maly brzeg.

Kazdy kwadrat francuskiego ciasta posmarowac w srodku rozmaconym zoltkiem. Ulozyc plasterki cukinii (tak aby na siebie zachodzily). Wstawic do piekarnika nagrzanego do temp. 200°C i piec przez 35 min.

Upieczone tarteletki wyjac z piekarnika. Posypac swiezo mielonym pieprzem, pokruszonym serem feta i posiekana mieta. Podawac najlepiej na cieplo.

niedziela, 6 czerwca 2010

Orzechowe crumble z rabarbarem i truskawkami.



Kiedy tylko zobaczylam to crumble na blogu Ani wiedzialam, ze musze je zrobic. Rabarbar, truskawki i do tego moje ukochane orzechy. Czulam, ze to musi byc pyszne. I...bylo rewelacyjne! To polaczenie slodyczy kruszonki z kwaskowymi owocami i chrupiacymi, aromatycznymi orzechami zachwycilo moje kubki smakowe. Od siebie dalam dodatkowo garsc mrozonych malin. Przygotowalam dwie porcje, piekac crumble w dwoch nieduzych naczynkach. Crumble jedlismy jeszcze cieple, zaraz po wyjeciu z piekarnika (mysle, ze idealnym dopelnieniem bylaby tu galka waniliowych lodow) ale i schlodzone w lodowce smakowalo naprawde wysmienicie. Ania napisala, ze calosc jest grzechu warta :) Moge to z czystym sumieniem potwierdzic. Wiec, kto ma ochote zgrzeszyc? :)



Orzechowe crumble z rabarbarem i truskawkami

Skladniki na ok. 5 porcji:


na kruszonke:
85 g maki
85 g uprazonych na patelni orzechow wloskich (mozna rowniez uzyc orzechow laskowych)
45 g blyskawicznych platkow owsianych
50 g cukru
szczypta soli
60 g roztopionego masla

na owoce:
1 lyzka maki ziemniaczanej
50 g cukru
250 g truskawek
350 g rabarbaru

W misce wymieszac make, lekko posiekane orzechy, platki owsiane, sol, cukier, po czym wlac roztopione maslo i dlonmi wmieszac skladniki az do ich polaczenia. Schowac ciasto do lodowki.

Truskawki pokroic na polowki, rabarbar pokroic na ok. 2-3 cm czastki. Owoce zasypac 3 lyzkami cukru i odstawic do momentu az puszcza sok.

Nastepnie odcedzic sok, zas owoce wymieszac z cukrem i maka ziemniaczana, przelozyc do zaroodpornego naczynia. Owoce posypac schlodzona kruszonka (kruszonka powinna byc w formie wiekszych lub mniejszych grudek), tak aby tworzyla ona jednolita warstwe.

Crumble piec 35-40 minut w 190°C.

piątek, 4 czerwca 2010

Zakwas. Pain au Levain (chleb pszenny na zakwasie).



Stalo sie! Dwa tygodnie temu zrobilam swoj pierwszy zakwas. Od tamtej pory upieklam juz piec chlebow i wciaz nie mam dosyc. Wyszukuje wciaz nowe przepisy, zapisuje je w moim malym notesiku (nie lubie wydrukowanych przepisow ani pieczenia z laptopem w kuchni) i kazdego dnia planuje, co znow upieke. Moj M. zartuje, ze zostalam opetana bo wciaz tylko mowie na temat chleba. Kazdy swiezo upieczony bochenek znika w ciagu pol dnia w czym On ma niesamowcie duzy udzial :)

Robiac zakwas skorzystalam z bardzo latwego przepisu Liski i juz po dwoch dniach upieklam swoj pierwszy chleb na zakwasie :) Oczywiscie dodalam do niego, zgodnie ze wskazowkami Liski, lyzeczke drozdzy. Pierwszym chlebkiem byl wlasnie Pain au Lavain. Kiedys widzialam go u Dorotus, niedawno Madzia kusila tym chlebem na swoim blogu. Pieklam go dwa razy. Za pierwszym razem po przelozenia z koszyka na rozgrzany kamien pieknie rozlal sie na boki i juz sie nie podniosl nawet o milimetr podczas pieczenia. Smak tego chleba tak nas jednak zachwycil, ze postanowilam upiec go po raz kolejny. Tym razem sie udalo. Po dosyc niebezpiecznych, bo grozacych poparzeniem, akrobacjach z rozgrzanym kamieniem wyjelam z piekarnika pachnacy bochenek z chrupiaca skorka.



Chlebek jest naprawde pyszny. Ma mieciutki, dziurkowany miazsz i chrupiaca skorke. Uformowalam podluzny bochenek i odstawilam do wyrastania w podluznej formie. Tak, jak juz wspomnialam wyzej, dodalam do ciasta chlebowego (na drugi dzien) lyzeczke suszonych drozdzy. Polecam wszystkim ten chlebek. Jest naprawde pyszny. I nie bojcie sie zakwasu, naprawde nie ma czego :)

Na koniec jeszcze male podziekowania :) Poleczko, dziekuje za wszystkie dobre rady dotyczace wypieku chleba :)



Pain au Levain (chleb pszenny na zakwasie)

Skladniki na 1 bochenek:
cytuje za Dorotus

Skladniki na zaczyn (wieczor wczesniej):
65 g maki pszennej chlebowej
4,2 g maki zytniej (uzylam maki zytniej pelnoziarnistej)
42,5 g wody
1 lyzka aktywnego zakwasu

Wszystkie skladniki zmiksowac. Przykryc folia spozywcza i pozostawic w temperaturze pokojowej przez 12 godzin (cala noc).

Skladniki na ciasto wlasciwe:
364 g maki pszennej chlebowej
18,4 g maki zytniej (uzylam maki zytniej pelnoziarnistej)
250,5 g wody
1/2 lyzki soli
cały 12-h zaczyn


Make pszenna wymieszac z maka zytnia i woda (mikserem). Przykryc folia, pozostawic na 20 - 60 minut. Po tym czasie dodac sol i zaczyn, mieszac mikserem przez 2 minuty. Ciasto pozostawic w cieplym miejscu na 2,5 godziny, skladajac je dwukrotnie co 50 minut.

Z ciasta uformowac bochenek, umiescic w koszu do wyrastania, posypanym maka. Pozostawic na 2 - 2,5 godziny do wyrosniecia. Przed pieczeniem chleb ponacinac.

Piec w temperaturze 220ºC przez 40 - 45 minut (najlepiej na kamieniu). Studzic na kratce.