środa, 27 stycznia 2010

Brownies z pomarancza i biala czekolada.



Jeszcze kilka dni temu pieknie swiecilo slonce a pogoda byla prawie wiosenna. Snieg stopnial a cieple promienie slonca sprawialy, ze krew zaczynala zywiej krazyc w zylach. Dlonie juz nie marzly a usmiech sam pojawial sie na twarzy :) Wszystko zmienilo sie w ciagu jednej nocy, kiedy to spadl snieg i na nowo przykryl wszytko bialym puchem. I znow stojac przy oknie, z kubkiem goracej herbaty z cytryna w rece, widze biale drzewa i osniezone dachy domow. Znow otulam sie szczelniej kocem, zakladam czapke i grzeje dlonie o miske cieplej zupy... W oczekiwaniu na slonce i wiosne zajadam sie czekoladowym brownie...

Kiedy tylko zobaczylam to brownie na blogu Wiosenki a pozniej na blogu Eweny, stalo sie ono obiektem mojego pozadania :) Nie zastanawialam sie dlugo i upieklam to ciasto. Przepadlam. Przepadlam totalnie. To brownie to prawdziwa rozkosz dla podniebienia. Ciemna i biala czekolada, pomarancze, chrupiaca skorupka na wierzchu... Nie moglam przestac siegac po kolejny kawalek. Najchetniej zjadlabym cala blache ciasta sama :) Skutecznie jednak powstrzymal mnie wstyd (obzarstwo to jednak nie jest pozytywna cecha) i wizja paru "waleczkow" wiecej tu i owdzie (wstyd jednak chyba bardziej) :)))



Brownies z pomarancza i biala czekolada

Skladniki:
150 g gorzkiej czekolady
5 jajek
200 g cukru trzcinowego
100 g cukru bialego
100 g masla
150 g maki
1 lyzka kakao
100 g orzechow wloskich
1 duza pomarancza z cienka skorka
100 g bialej czekolady

Czekolade rozpuszczamy w kapieli wodnej. Jajka laczymy z cukrami, maka i kakao. Dodajemy rozpuszczona czekolade i maslo.

Orzechy siekamy i wrzucamy do ciasta. Sparzona pomarancze (ze skorka) kroimy w kostke, dodajemy do ciasta, mieszamy. Na koniec dodajemy posiekana biala czekolade.

Ciasto przelewamy do foremki 25x25 cm (ja pieklam w foremce 20x20 cm) wylozonej pergaminem (ja posmarowalam jeszcze wczesniej forme maslem).

Pieczemy ok. 40 min w temp. 180°C.

Mozna podawac z lodami.

piątek, 22 stycznia 2010

Jamie Oliver. Pollo alla cacciatora.



W minione Swieta stalam sie szczesliwa posiadaczka ksiazki "Wloska wyprawa Jamiego". Juz od dluzszego czasu przymierzalam sie do jej kupna ale zawsze byly inne ksiazki, wazniejsze i wydawalo sie, ze bardziej interesujace. Kiedys wypozyczylam nawet te ksiazke z tutejszej biblioteki, spisalam kilka przepisow do notesu a notes odlozylam do szuflady. Teraz wiem, ze popelnilam straszny blad czekajac tak dlugo z kupnem tej ksiazki. Jak dla mnie, milosniczki Italii uczacej sie wloskiego jezyka, jest ona rewelacyjna. Przegladajac ja czuje na kazdym kroku owego "ducha" Italii, o ktorym pisal Jamie :) Swietne zdjecia, kolory i oczywiscie przepisy opatrzone krotkimi komentarzami autora. Calosc podzielona na przystawki (antipasti), pierwsze dania (primi), salatki (insalate), drugie dania (secondi), dodatki do dan glownych (cantorni) i oczywiscie desery (dolci). Jasna, przejrzysta i ladnie wydana. A najwazniejsze, ze bardzo smakowita :)


"Piszac te ksiazke nie chcialem jedynie przedstawic zbioru przepisow kuchni wloskiej. Chcialem takze podzielic sie z wami cudownym doswiadczeniem. Pisalem ja wiec, podrozujac po kraju, pracujac, jedzac i poznajac ludzi z dala od utartych szlakow turystycznych. Chcialem odnalezc smak "prawdziwych" Wloch - innych od tego miejsca, ktore kojarzy nam sie wylacznie z obrazkami gajow oliwnych i cytrynowych sadow - i celebrowac przepisy otrzymane od przygodnie poznanych osob, rybakow, od piekarzy z dziada pradziada, od mammas przygotowujacych codziennie swieza pasta, od uczestniczek lokalnych konkursow na najlepszy makaron urzadzanych na miejskim rynku. Chcialem poczuc ducha Italii, za sprawa ktorego zycie rodzinne koncentruje sie tam wokol gotowania i jedzenia, niezaleznie od tego, w ktorej czesci kraju sie znajdujesz."





Pollo alla cacciatora to kurczak po mysliwsku. Fantastyczne aromatyczne danie, ktore smakuje naprawde wysmienicie. Mieso wprost rozplywa sie w ustach. A sos...sama nie wiem co jest lepsze: sos czy mieso. Podalam kurczaka z ciabatta, ktora pozniej zgarnialismy sos z talerzy. No i obowiazkowo do tego czerwone wino Chianti. Musicie sami tego sprobowac. Na pewno was zachwyci :)

Kurczak po mysliwsku jest dosc dobrze znany w Anglii, poniewaz nalezy do klasycznych dan gotowych oferowanych w sieci sklepow z wloska zywnoscia oraz supermarkety. Jednak, szczerze mowiac, nie zachwyca smakiem. Dopiero, kiedy sprobuje sie, jak smakuje ta potrawa przyrzadzona w domu, z calym pietyzmem i miloscia charakterystycznymi dla kuchni wloskiej, mozna w pelni docenic jej walory. Cacciatore to po wlosku mysliwy, a zatem, sadzac z nazwy, jest to danie, ktore zona mysliwego podaje zglodnialemu malzonkowi po jego powrocie z porannego polowania. Jest to rowniez znakomita potrawa na duze przyjecia, poniewaz nie wymaga ciaglego dogladania.



Skladniki na 4 porcje:
1 kurczak o wadze 2 kg, pokrojony na czesci (dalam 10 udek z kurczaka)
sol morska
swiezo zmielony czarny pieprz
8 listkow laurowych
2 galazki swiezego rozmarynu
3 zabki czosnku, obrane (1 zmiazdzony, 2 pokrojone na plasterki)
1/2 butelki wina Chianti
maka, do panierowania
oliwa z pierwszego tloczenia
6 filecikow anchois
1 garsc zielonych lub czarnych oliwek bez pestek (ja dalam i zielone i czarne)
2 puszki (po 400 g) podluznych pomidorow

Posyp kawalki kurzaka sola oraz pieprzem i wloz do miski. Dodaj liscie laurowe, rozmaryn i zmiazdzony zabek czosnku, a nastepnie zalej winem. Wstaw do lodowki na 1 godz., a najlepiej na cala noc (ja marynowalam cala noc).

Rozgrzej piekarnik do temp. 180°C. Osacz kurczaka (marynate zachowaj) i osusz papierowymi recznikami. Kolejno obtaczaj kawalki kurczaka w mace i strzasnij jej nadmiar. W rondlu przystosowanym do uzywania w piekarniku rozgrzej kilka lyzek oliwy. Obsmaz kawalki kurczaka tak, zeby przyrumienily sie ze wszystkich stron, a nastepnie odloz.

Postaw rondel z powrotem na ogniu i wrzuc plasterki czosnku. Smaz na malym ogniu, az sie zrumienia, a nastepnie dodaj anchois, oliwki, pomidory (rozgniecione drewniana lyzka), podsmazone kawalki kurczaka oraz marynate. Doprowadz do wrzenia, przykryj pokrywka lub podwojna warstwa folii aluminiowej i wstaw do nagrzanego piekarnika na 1,5 godz.

Zbierz z wierzchu nadmiar tluszczu, a nastepnie zamieszaj sos, sprobuj i w razie potrzeby przypraw do smaku. Usun liscie laurowe oraz rozmaryn. Podawaj z salatka lub fasolka cannellini oraz mnostwem Chianti.

wtorek, 19 stycznia 2010

Czas na podsumowanie. Risotto z warzywami.




Akcja "Czas na kawe..." wreszcie doczekala sie podsumowania :) Przepraszam, ze trwalo to tak dlugo. Jeszcze raz dziekuje wszystkim, ktorzy wzieli udzial w akcji. Zaskoczyliscie mnie tak duza iloscia przepisow. Ciesze sie, ze moglam zorganizowac taka akcje i ze tak chetnie braliscie w niej udzial :) Robiac podsumowanie wzielam pod uwage Wasze wpisy, ktore zapisywaliscie na Durszaku. Jesli kogos nie uwzglednilam lub pominelam w podsumowaniu to prosze przysylajcie mi maile z linkiem na moja poczte (adres w moim profilu). Zapraszam do przejrzenia kawowych smakowitosci :)

adda73
Deser Tiramisu



Alivea
Babka kawowa z polewą
Sernik lekko kawowy



andzia-35
Rozgrzewająca kawa z przyprawami
Kawowe ślimaczki
Naleśniki kawowe
Żeberka w sosie kawowym


Beata
Brownie mocno kawowe


bialoczarna
Piernik kawowy


blue_megi
Babka kawowa


bluszszcz
Pijany przekładaniec



Cezonia
Cappuccino



cudawianki
Ciasto cappuccino
Kawowa panna cotta
Kawa piernikowa



darki
Rolada kawowa



edysia79
Orzechowe księżyce



Emma001

Sernik mokka z gruszkami



fellunia
Kawowe babeczki



gosiaa99
Dostojny torcik kawowy



gosiakr76
Kawa z ajerkoniakiem



Gosi@
Sernik Latte Macchiato



grazyna0071
Torcik capuccino
Piernik kawowo-dyniowy
Piernik kawowy



gwiazdka.w.kuchni
Kawowe ciasto z suszoną żurawiną
Kawowe creme brulee
Tort czekoladowo-kawowy z kardamonem



ilka_86
Pyszna puszysta kawka



joanna63
Irish Cream - czyli Bayleys 2
Ciasteczka kawowe z czekoladą
Domowy Baileys
Ciasto kawowe



kabamaiga
Ciasteczka orzechowo-czekoladowe z kawą
Tort czekoladowo-kawowy z malinami
Czarny chleb




KarolinaL
Opera – biszkopt z kremem kawowym i czekoladą




konsti
Crostata di latte e caffè




KucharzyTrzech
Kawowe całuski
Kawa Arkadia
Kawa po turecku



kwiecienka
Kawowa panna cotta



lady.aga
Muffinki cappuccino w czapce z kremu mascarpone



lamad
Muffiny kawowe z czekoladą



Majana
Kawowe brownies
Likier kawowy
Brownies z kawą i orzechami włoskimi



majazteca
Kawowe biscotti z orzechami laskowymi
Kawa z likierem Baileys i bita smietana
Owsiane ciasteczka z kawa i orzechami laskowymi



marghe
Po prostu kawa



margot
Mój piernik czyli Piernik Dirk



Mirabelka
Krem espresso
Kawa kokosowa (w 2 wersjach)
Kawa bananowa



misiadk
Ciasto kakwowo- czekoladowe



n_zak
Mus kawowy (wg diety Dukana)



olacruz
Domowe ciasteczka czekoladowe
Sernik kawowy



Pela
Kawa czekoladowa



piegusek1976
Flan z kawą i kardamonem



Potrawa
Deser kawowy



przytulanka
Ciasto z kremem kawowym
Chleb z kawa na zakwasie



ptasia
Sorbet kawowy



sisters4cooking
Orzechowe latte machiatto
Tiramisu



sonieczka
Torcik czekoladowo - kawowy



szarlotek
Kawowa terrina



tilianara
Makaronikowa pasja



Usagi_pl
Mocno alkoholowy deser kawowy



Veniuszka
Kawo Wiśnia, Wiśno Kawa



viridianka
Bezowy tort kawowy z granatem
Trufle Tiramisu



wiosenka
Czarna babka



zaytoon
Kawa piernikowa




zemfiroczka
Kisiel kawowy
Pomidorowa von - trupka z makaronem kawowym
Kawa piernikowa i różowe ciasto z kawowym sosem
Boskie seksowne sprofanowane kawą
Kawosz Niedzielny i czarna cytrynowa




Na koniec wszystkich tych, ktorzy zglodnieli podczas przegladania powyzszych przepisow, zapraszam na sycace risotto z warzywami. Uhmmm...palce lizac :)





Risotto z warzywami

Skladniki na 4 porcje:
1 cebula
2 zabki czosnku
2 male cukinie
2 marchewki
200 g pieczarek
4 lyzeczki bulionu warzywnego (w proszku)
1 lyzka oliwy
350 g ryzu na risotto
1/4 l bialego wytrawnego wina
100 g parmezanu
100 g mrozonego zielonego groszku
2 lyzki masla
sol
pieprz

Cebule i czosnek obrac, drobno posiekac. Warzywa umyc, pokroic w mala kostke. Pieczarki umyc, pokroic na cwiartki. 1 1/2 -1 3/4 l wody zagotowac razem z bulionem.

Oliwe rozgrzac na glebokiej patelni lub w garnku. Podsmazyc razem cebule, czosnek, marchewke, cukinie i grzyby. Dodac ryz, krotko zasmazyc az ryz zrobi sie szklisty. Wlac wino i gotowac na malym ogniu tak dlugo, az ryz wchlonie caly plyn. Wlac porcje bulionu (bulion powinien zakrywac ryz) i znow gotowac do calkowitego wchloniecia plynu. Powtarzac te czynnosc az do wyczerpania bulionu (bedzie to trwalo 25-30 min.).

Parmezan zetrzec na tarce. Zamrozony groszek dodac do risotta na 5 min. przed koncem gotowania. Nastepnie dodac starty parmezan i maslo, wymieszac. Przyprawic do smaku sola i pierzem. Risotto podawac zaraz po przygotowaniu.




*przepis pochodzi z niemieckiego miesiecznika "Lecker".

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Chleb z grona tych "doskonalych". Chleb pszenno-zytni (na zakwasie).



Nie ma nic lepszego niz kromka chleba z maslem. Swiezego chleba, z chrupiaca skorka i lekko wilgotnym miazszem. Chleba doskonalego w smaku. Upieczonego wlasnorecznie.
Przepis na ten chleb pochodzi z blogu Liski. Pieklam go juz dosc dawno temu ale dopiero wczoraj przegladajac zdjecia uswiadomilam sobie, ze jeszcze go nie publikowalam na blogu. Dzis nadrabiam wiec to "karygodne zaniedbanie" :) Chleb jest tak samo pyszny kilka dni pozniej, jak w dniu pieczenia. Ja pieklam go w duzej blaszce, z calej porcji, przez co wyszedl mi dosc duzy bochenek. Nie zmarnowal sie jednak ani jeden okruszek :)
Goraco polecam!



Chleb pszenno-zytni (na zakwasie)
cytuje za Liska

Zaczyn:
360 g maki zytniej chlebowej (typ 720)
300 g wody
20 g zakwasu zytniego

Ciasto wlasciwe:
230 g maki zytniej
300 g maki pszennej
400 g wody
1 plaska lyzka soli (jezeli uzywamy soli zwyklej, nalezy dac jej mniej)
3 g drozdzy suszonych instant (=1 lyzeczka)
+ zaczyn

Wieczorem przed pojciem spac:
Skladniki zaczynu mieszamy w misce. Nie miksujemy, chodzi tylko o to, zeby wszystko sie polaczylo. Miske przykrywamy sciereczka i zostawiamy na 12-16 godz.

Nastepnie:
dodajemy do zaczynu wszystkie pozostale skladniki. Mieszamy dokladnie- moze byc mikserem, ale nie za dlugo, tak ok. 5 min- by skladniki sie polaczyly. Zostawiamy pod przykryciem na ok. 30-60 min.

Ciasto przekladamy do formy wysmarowanej olejem i wysypanej otrebami zytnimi (dzieki temu moje chleby nigdy nie przywieraja. Nie smaruje ani maslem, ani oliwa.)

Zostawiamy do wyrosniecia na 50-60 min. Ja spryskuje wierzch olejem. Jesli jest cieplo, zdarza sie, ze juz po 30 min. ciasto jest wyrosniete.

Piekarnik nagrzewamy do 230°C.

Wyrosniete ciasto posypujemy czym kto lubi (ja posypuje maka). Wstawiamy do piekarnika.

Po 15 min. zmniejszamy temperature do 220°C. Jesli chleb zbyt szybko sie rumieni, przykrywamy go folia aluminiowa. Dopiekamy 30-40 min.

Po upieczeniu wyjmujemy koniecznie z blaszki i dokladnie studzimy.

Z podanej ilosci wychodza dwie duze lub 3 male keksowki. Lub 1 garnek rzymski o srednicy 30 cm. Mozna spokojnie zrobic go z polowy porcji - otrzymamy wowczas jeden bochenek o dlugosci 30 cm. Chleb jest swiezy ok. 7 dni.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Bialo wszedzie... Chlebek bananowy Sophie Dahl.



Witam wszystkich w Nowym Roku!

Na poczatku chcialabym podziekowac Wam za zyczenia swiateczne i noworoczne. Ciesze sie, ze pamietaliscie o mnie i skrobneliscie kilka milych slow :) Dziekuje tez wszystkim, ktorzy brali udzial w akcji "Czas na kawe". Ucieszyla mnie taka duza ilosc przepisow. Wybaczcie, ze nie zajrzalam do wszystkich (juz wspominalam o braku dostepu do internetu) ale mam nadzieje, ze wkrotce to nadrobie. Wkrotce tez postaram sie umiescic podsumowanie na blogu.

Swieta wprowadzily mnie w typowo rodzinny nastroj i jeszcze do dzis zyje tamtymi chwilami spedzonymi w gronie najblizszych. Naladowalam akumulatory na caly nastepny rok. Musze sie pochwalic, ze Mikolaj w te swieta byl bardzo szczodry i wrocilam obladowana az dziesiecioma ksiazkami kulinarnymi! (no dobrze, przyznaje sie, ze czesc kupilam sobie sama ale nie moglam sie oprzec) :) Niedlugo wiec zagosci w mojej kuchni miedzy innymi Jamie Oliver, Nigella, Gordon Ramsay i Michel Roux :)
Nowy Rok natomiast rozpoczal sie dla nas nietypowo, bo podpisaniem umowy na wynajem malego domku (na razie wynajem, a pozniej byc moze nasz wlasny dom). I choc mieszkanie, w ktorym obecnie mieszkamy, jest duze i przestronne, to ogromnie ciesze sie na zmiany. Juz teraz snuje plany jak ma wygladac nasze nowe gniazdko, jakie firanki powiesic w oknach, gdzie postawic moje ukochane ksiazki i stare swieczniki, ktore znalazlam kiedys na strychu u babci, na jaki kolor pomalowac pokoj Malego... :) Za trzy miesiace bedziemy sie przeprowadzac a tymczasem zamierzam znow piec i gotowac ku ogolnej uciesze rodziny i znajomych :))



Wczoraj zapowiedzieli sie nam goscie... * Musze przyznac, ze nie przepadam za takimi niezapowiedzianymi wizytami. Wole miec spokoj i czas na przygotowanie. Czas na to, aby zastanowic sie, co podac do jedzenia, do picia, jakie ciasto upiec... Tym razem bylo inaczej wiec postanowilam upiec cos szybkiego i pysznego. Cos, co juz kiedys pieklam ale niestety nie doczekalo sie publikacji na blogu. Upieklam bananowy chlebek, ktory znalazlam na blogu Liski. Ci, ktorzy juz go piekli i jedli wiedza jaki jest pyszny i jak pieknie pachnie w calym domu podczas pieczenia. Cudowny zapach ciasta i biel sniegu za oknem ponownie wprowadzil mnie w swiateczny nastroj...**

Chlebek bananowy Sophie Dahl
cytuje za Liska

4 bardzo dojrzale banany
150 g brazowego cukru
1 jajko, rozbeltane
75 g miekkiego masla
1 cukier waniliowy
170 g maki
szczypta soli
1 lyzeczka sody


Piekarnik rozgrzac do 180°C. Podluzna forme o dlugosci 23 cm posmarowac maslem i posypac tarta bulka lub maka.

Banany rozgniesc widelcem, polaczyc z cukrem, jajkiem, maslem i wanilia. Make wymieszac z sola i soda i dodac do bananow. Dokladnie wymieszac.

Wlac do formy, wstawic do piekarnika i piec 1 godz.

Ciasto poczatkowo rosnie bardzo opornie, nie nalezy sie tym przejmowac. Pozniej powinno wypelnic cala blache.

Po upieczeniu ostudzic w formie.





* goscie niestety nie przyjechali wiec bedziemy musieli zjesc ciasto sami (i tym sposobem moje noworoczne postanowienie niejedzenia slodyczy odplynelo w sina dal...) :))

** trudno nie myslec o Swietach, kiedy za oknami mam takie widoki...