środa, 25 listopada 2009

Szczi - kapusniak rosyjski.

Nie ma nic lepszego pozna jesienia, jak talerz cieplej i sycacej zupy. Kiedy wracamy zmarznieci ze spaceru, myslimy tylko o tym, aby zatopic lyzke w rozgrzewajacej i gestej zupie. W moim domu zupy pojawiaja sie na stole prawie codziennie, poniewaz wszyscy bardzo je lubimy. Oprocz tradycyjnej pomidorowej czy czerwonego barszczu do naszych ulubionych zup zalicza sie wlasnie kapusniak rosyjski. Przepis znalazlam kiedys w "Poradniku Domowym". Oprocz tego przepisu bylo tam jeszcze kilka innych, rowniez godnych przetestowania. Niestety do tej pory przetestowalam tylko ten jeden, poniewaz tak nam zasmakowal, ze wciaz do niego wracamy :)



Kapusniak rosyjski zwykle podaje sie z pieczonymi ziemniakami. Przyznaje, ze z takim dodatkiem tej zupy jeszcze nie probowalam (zawsze podawalam ja z gotowanymi ziemniakami lub chlebem). Jest bardzo latwy w przygotowaniu. Grzyby i boczek nadaja mu aromatu i sprawiaja, ze jest bardzo sycacy (ja czasami dodaje jeszcze do gotujacej sie zupy dwie kostki bulionu grzybowego). Goraco polecam :)


Skladniki:

50 g chudego wedzonego boczku
50 dag kwaszonej kapusty
1 lyzeczka kminku
3-5 ziaren jalowca
2-4 grzyby suszone
listek laurowy
1 lyzka maki
sol


Boczek, kapuste, kminek, jalowiec, listek laurowy i wyplukane grzyby wrzucic do garnka, wlac siedem szklanek zimnej wody i calosc zagotowac. Nastepnie zaciagnac maka rozprowadzona kilkoma lyzkami zimnej wody, wymieszac, przykryc i gotowac na malym ogniu, az boczek i kapusta beda miekkie.

Pod koniec gotowania posolic zupe. Ugotowany, miekki boczek wyjac z garnka, pokroic na spore kawalki, rozlozyc do talerzy. Zalac goraca zupa (wczesniej wylowic z niej jalowiec i lisc laurowy).

piątek, 20 listopada 2009

Wyroznienie. Salatka z tortellini, lososiem i brokulami.

Na poczatku chcialabym bardzo podziekowac Grazynce za wyroznienie. Jest mi niezmiernie milo, ze ktos docenil moj blog :)
Niestety przede mna stanelo trudne zadanie polegajace na wytypowaniu kolejnych dziesieciu blogow i przyznanie im wyroznien. Zadanie, ktoremu po raz kolejny nie sprostalam. Wybaczcie ale nie potrafie sposrod tylu blogow, ktore odwiedzam, wybrac tylko kilku. Kazdy blog jest dla mnie wyjatkowy, przepelniony pasja gotowania i inspiruje mnie do dalszych kulinarnych eksperymentow. Grazynce jeszcze raz dziekuje a Wszystkich zapraszam na pyszna salatke :))




Salatka jest moja propozycja w ramach akcji "II Bar salatkowy" prowadzonej przez Pele.

II Bar sałatkowy zaproszenie

Sos podany do salatki jest kwaskowy i ostry w smaku. Proponuje aby kazdy przygotowal go wg wlasnych upodoban odpowiednio zmniejszajac lub zwiekszajac proporcje podanych skladnikow. Mysle tez, ze doskonalym dodatkiem do tej salatki bylby rowniez sos jogurtowy z duza iloscia koperku.



Skladniki na 4 porcje:
500 g brokulow
500 g swiezych tortellini (z farszem ze szpinaku i ricotty)
1/2 strzepiastej salaty
500 g filetow z lososia (bez skory)

Sos:
sol
bialy pieprz
koperek
5 lyzek octu z bialego wina
6-7 lyzek oliwy

Brokuly umyc, podzielic na rozyczki. Wrzucic na osolony wrzatek i gotowac przez 6-8 min., wyjac, osaczyc. Tortellini ugotowac w osolonej wodzie zgodnie z przepisem na opakowaniu.

Salate umyc. Koperek rowniez umyc, drobno posiekac.

Sos: ocet winny wymieszac (najlepiej w zakrecony sloiku) z sola i pieprzem. Dodac oliwe i posiekany koperek, jeszcze raz dokladnie wymieszac. Gotowy sos wymieszac z tortellini i brokulami.

Lososia umyc, osuszyc, pokroic na male kawalki. Rozgrzac na patelni 1-2 lyzki oliwy, smazyc lososia z obydwu stron przez ok. 5 min. Zdjac z patelni, wymieszac z pozostalymi skladnikami salatki.



*Przepis pochodzi z niemieckiej gazety Tina "Koch&Back-Ideen".


-------------------------------------------------------------------------------------------------

TORTELLINI-BROKKOLI-SALAT MIT LACHS

Zutaten für 4 Personen:
500 g Brokkoli
500 g frische Tortellini (Kühlregal; z.B. mit Spinat-Ricotta-Füllung)
1/2 kleiner Friseesalat
500 g Lachsfilet ohne Haut
Salz
weißer Pfeffer
etwas Dill
5 EL Weißweinessig
6-7 EL Öl

1. Brokkoli putzen, waschen und in Röschen teilen. In kochendem Salzwasser 6-8 Minuten garen, abschrecken und abtropfen lassen. Tortellini nach Packungsanleitung in kochendem Salzwasser garen, abschrecken und abtropfen lassen.

2. Salat putzen, waschen, kleiner zupfen. Dill waschen, abzupfen, fein schneiden. Essig mit Salz und Pfeffer verrühren. 5 EL Öl unterschlagen. Dill unterrühren. Mit Brokkoli und Tortellni mischen.

3. Lachs waschen, trocken tupfen und in Stücke schneiden. 1-2 EL Öl in einer großen beschichteten Pfanne erhitzen. Lachs darin unten Wenden ca. 5 Minuten braten, herausnehmen. Alle Zutaten mischen, abschmecken und anrichten.

środa, 18 listopada 2009

Weekendowa Piekarnia #51. Mleczne buleczki z zurawina. Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami.

Mocno spozniona chcialam zaprezentowac swoje wypieki w ramach Weekendowej Piekarni #51. Udzial w akcji bralam po raz pierwszy. Chleb i buleczki upieklam juz w piatek jednak dopiero teraz doczekaly sie prezentacji. Gospodynia 51 edycji Weekendowej Piekarni byla Malgosia. Zaproponowala trzy przepisy, z ktorych kazdy od razu przypadl mi do gustu. Nie zastanawialam sie wiec dlugo i od razu przystapilam do pieczenia.

Na pierwszy rzut poszly mleczne buleczki z zurawina. Mleczne buleczki wyszly przepyszne, mieciutkie i puchate (za rada Malgosi dodalam troche soli) i zniknely tak szybko, ze nie zdazylam nawet ich uwiecznic na zdjeciu. W sobote upieklam je ponownie, w nieco zmienionym ksztalcie, poniewaz moje buleczki nie zawsze sa takie okragle i foremne jak bym tego chciala :) I znow wyszly przepyszne. Mo Synek moze to poswiadczyc, poniewaz zjadl wiekszosc z nich :))



Mleczne bułeczki z żurawiną
wg przepisu Zorry
proporcje na 7 bułeczek

Uwaga: przepis nie przewiduje soli. Dla mnie jednak wersja oryginalna była nieco mdła, dlatego proponuję chętnym we własnym zakresie dodać łyżeczkę soli.

ciasto:
250g białej mąki pszennej
ok. 75g letniego mleka
1 łyżeczka drożdży instant
1 łyżka cukru
1 jajko
50g rozpuszczonego masła
30g suszonej żurawiny

glazura:
1 żółtko
szczypta soli

Połączyć wszystkie składniki ciasta (oprócz żurawiny) i wyrobić dobrze (manualnie lub robotem), tak by ciasto łatwo odchodziło od dłoni lub miski. Ciasto powinno być miękkie, ale nie lepkie. Dodać żurawinę i raz jeszcze zagnieść ciasto. Przykryć miskę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 2 ½ godz. (ciasto powinno podwoić objętość).
Podzielić ciasto na 7 równych części, uformować owalne buleczki i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia – złączniem do góry. Przykryć czystą ściereczką i pozostawić do ponownego rośnięcia na ok. 1 ½ godz.
Bułeczki naciąć i posmarować z wierzchu rozkłóconym z solą żółtkiem. Piec w 210 st. C przez ok. 15 min.



W sobote przyszedl tez czas na chleb. Zamiast zakwasu pszennego uzylam zakwasu zytniego (dlatego moj chleb jest ciemniejszy). Ciasto dosc mocno sie kleilo ale poradzilam sobie jakos dodajac wiecej maki. Chlebek wyszedl pyszny, mieciutki, z chrupiaca skorka. I do tego te orzechy... Nam najbardziej smakowal z serem plesniowym.



Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami
wg przepisu Zorry
proporcje na 1 spory bochenek

270g aktywnego zakwasu (ja dalam zytni)
7g świeżych drożdży (dawałam 1 łyżeczkę instant)
1 ugotowany ziemniak (+/- 200g) – dobrze rozgnieciony
450g białej mąki pszennej
150g mąki pszennej razowej
ok. 330g wody
14g soli
75g orzechów włoskich, grubo pokrojonych
75g orzechów laskowych, grubo pokrojonych

Rozpuścić drożdże w 50g wody. Rozrobić zakwas w pozostałej wodzie (280g). Wszystkie składniki, oprócz soli, włożyć do misy miksera. Wyrabiać ciasto ok. 4 min. na niskich obrotach. Dodać sól i wyrabiać kolejne 4 min.
Przykryć misę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięta na 60-75 min. Co 30 min. odgazowywać i składać ciasto.
Uformować ciasto w podłużny bochenek, włożyć do koszyczka, przykryć i pozostawić do ponownego rośnięcia na 60min.
Rozgrzać piekarnik do 240 st.C. Bezpośrednio przed wyłożeniem bochenka do piekarnika – zrobić kilka nacięć.
Piec przez 10 min. w temp. 240st.C. Następnie otworzyć na krótką chwilę drzwiczki piekarnika by wypuścić parę. Obniżyć temperaturę do 220 st.C. i piec kolejne 10 min. Znów na moment otworzyć drzwiczki i zredukować temperaturę do 200 st.C. i w niej piec kolejych 20 min.
Studzić chleb na kratce.



Bulki z ziarnami to juz nieco inna historia... Ciasto ladnie roslo ale pozniej, po uformowaniu buleczek i przelozeniu ich na blache, zaczelo kaprysic i zamiast rosnac do gory, zaczelo rozkladac sie na boki:)) Nie wiem, co zrobilam nie tak. Mimo to buleczki zostaly upieczone. Wyszly zbite, ciezkie i z racji tego, ze wygladaly meganiefotogenicznie, nie doczekaly sie zdjecia. Z zazdroscia patrzylam na Wasze buleczki, takie okraglutkie, puszyste i wyrosniete :) Nie pozostaje mi nic innego, jak upiec je ponownie, moze tym razem sie uda. A moje buleczki....zostaly zjedzone, niestety nie przez nas, ale przez naszych malych przyjaciol (jednego z nich widac na zdjeciu ponizej:))

wtorek, 17 listopada 2009

"CZAS NA KAWE..."

"Kawa musi byc goraca jak pieklo, czarna jak diabel, czysta jak aniol, slodka jak milosc"
Charles Maurcie de Talleyrand-Perigord (1754-1838)

Zapraszam wszystkich do wziecia udzialu w akcji: "Czas na kawe..."




Kawa juz od ponad 340 lat jest najbardziej lubiana uzywka. Wiele sposobow jej zaparzania uczynily z picia kawy rozkosz dla podniebienia. Kawa, a nade wszystko zawarta w niej kofeina, ma korzystne dzialanie dla organizmu. Wspomaga koncentracje, powsciaga apetyt, usmierza bole glowy, a nawet poprawia nastroj. Skladniki mineralne i witaminy w niej zawarte sa pomocne w przemianie materii. Jedynie kobiety w ciazy lub karmiace piersia, a takze osoby o podwyzszonym cisnieniu i z chorobami serca powinny zachowac ostroznosc. Kawa to jednak nie tylko napoj. Jest przydatna rowniez w gotowaniu i pieczeniu. Zapraszam wiec wszystkich do dzielenia sie swoimi ulubionymi przepisami nie tylko na kawe ale takze na inne smakolyki z jej dodatkiem.

Przyłącz się do tej akcji!


Jak odkryto kawe?

Jedna z islamskich legend powiada, ze to sam Allach dal ja ludziom. A archaniol Gabriel za jej pomoca pobudzil do zycia wiecznie zaspanego Mahommeda, ktory juz po kilku lykach mial rozgromic liczne zastepy nieprzyjaciol, a nastepnie bardzo dzielnie poczynac sobie w haremie.

Nieco mniej niezwykla, za to bardziej wiarygodna jest opowiesc o pasterzach koz w jednej ze wschodnioafrykanskich prowincji. Ktorejs nocy dwaj pasterze nie mogli zasnac, poniewaz kozy, zamiast odpoczywac, glosno beczaly. Pasterzom pomogli mnisi z pobliskiego klasztoru, ktorzy odkryli, ze zwierzeta zjadaja rosnace na krzakach zielone i czerwone owoce. Tak wiec to wlasnie mnisi mieli byc tymi, ktorzy owoce te najpierw wysuszyli, zmielili na proszek i zalali goraca woda, uzyskujac pobudzajaca "kawe".


Skad pochodzi nasza "kawa"?


Ojczyzna krzewu kawowego bylo lezace w afrykanskiej Etiopii krolestwo "Kaffa". Okolo 800 roku n.e., przypuszczalnie o wiele pozniej od odkrycia zielonej herbaty i poczatkow produkcji wina, mieszkancy regionu "Kaffa", doszli do przekonania, ze pobudzajace dzialania jagod krzewu kawowego bierze sie z ich ziaren. Tlukli je wiec i mieszali z tluszczem zwierzecym, by wykorzystywac ich wlasciwosci podczas wypraw wojennych.

Uzywane przez nas dziasiaj slowo "kawa" nie pochodzi jednak od nazwy dawnej prowincji, lecz od arabskiego slowa "quahwah", znaczacego tyle co "wino, napoj roslinny". A poniewaz wino jest przez islam zakazane, wlasnie kawa stala sie pozniej "winem islamu".

Co zawiera kawa?

W sklad kawy wchodzi od 800 do 1000 substancji. Obok najbardziej znanej -kofeiny- zawiera ona kwasy, oleje, skladniki zapachowe, wode a nawet pierwiastki sladowe, takie jak wapn, magnez i mineraly. Warto tez pamietac, ze kawa -bez mleka i cukru- prawie nie ma kalorii.

Na koniec jeszcze ciekawostka: Czy wiedzieliscie, ze w czarnej kawie mozna sie kapac? Wlasciciel Koso Sauna Centers w Tokio reklamuje wsrod swoich rodakow kapiel w goracej kawie jako niezwykle zdrowa. Do dyspozycji gosci przeznacza dwa baseny mieszczace w sobie brazylijska kawe, ktora utrzymuje stale temperature 60°C. Jedna kapiel kosztuje 10 Euro. Calkiem niezly interes! :)

Tu mozna pobrac kod do bannera. Bedzie mi milo jesli zamiescicie go na swoich blogach :))




*zrodlo: "Kawa", Elisabeth Bangert, Christine Mahrle

niedziela, 15 listopada 2009

Brownie z kawa i orzechami wloskimi



Moj udzial w "Orzechowym Tygodniu", zgodnie z zapowiedzia, koncze slodkim akcentem :) Dzis proponuje wszystkim pyszne czekoladowo-kawowe brownie z dodatkiem orzechow wloskich. Brownie robilam po raz pierwszy i jestem zachwycona tym ciastem. Mieciutkie, rozplywajace sie w ustach z chrupiaca skorupka na wierzchu. Do tego przepyszny sos z bialej czekolady z dodatkiem espresso.... Slodycz grzechu warta :)





Skladniki na 8-9 sztuk:

120 g masla + maslo do wysmarowania formy
120 g gorzkiej czekolady (polamanej na kawalki)
2 lyzki mocnego espresso
270 g jasnego brazowego cukru
3 jajka (rozmacone)
110 g maki pszennej
60 g kropelek z mlecznej czekolady
60 g orzechow wloskich (grubo posiekanych)
kilka orzechow do dekoracji (ja uzylam ziarenek kawy)

Sos:
120 g smietany
80 g bialej czekolady (polamanej na kawalki)
1 lyzka mocnego espresso

Piekarnik rozgrzac do temp. 180°C. Forme do brownie ( 23 x 23 cm) wysmarowac maslem i wylozyc papierem do pieczenia.

Czekolade i maslo wlozyc do rondelka, wlac espresso i rozpuscic na malym ogniu, ciagle mieszajac. Zdjac z ognia i lekko przestudzic. Czekoladowa mieszanke wlac do misy miksera, dodac cukier, rozmacone jajka i miksowac az powstanie gladka masa. Dodac make, kropelki czekoladowe i orzechy, wszystko dobrze wymieszac. Wylac ciasto do przygotowanej formy.

Piec przez 30-35 min. (wierzch ciasta powinien byc upieczony a srodek wciaz miekki). Wyjac z piekarnika, ostudzic w formie a nastepnie pokroic na kawalki.

W miedzyczasie przygotowac sos: wszystkie skladniki umiescic w rondelku, podgrzewac, ciagle mieszajac, az sie rozpuszcza.

Kawalki brownie ulozyc na talerzykach, polac przygotowanym sosem. Udekorowac orzechami wloskimi.







*Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "Brownies".

czwartek, 12 listopada 2009

Salatka z gruszkami, orzechami wloskimi i malinowym vinaigrettem



Dlugo zastanawialam sie, co by tu jeszcze przygotowac w ramach "Orzechowego Tygodnia". Nie chcialam aby bylo zbyt slodko (a jeszcze cos slodkiego na pewno bedzie) wiec wybor padl na salatke. Pyszna salatke z mieszanych salat, z dodatkiem gruszek i orzechow, polana aromatycznym sosem vinaigrette. Nie musze chyba nikogo przekonywac, ze polaczenie gruszek i orzechow jest rozkosza dla podniebienia :) Do tego kawalki bagietki zapieczone z serem ricotta, kieliszek dobrego wina i lekka kolacja gotowa. Goraco polecam.




Ja bagietke zapieklam sama, pozniej posmarowalam tylko serkiem ale i tak byla pyszna. Sos dobrze jest przygotowac wczesniej aby wszystkie skladniki dobrze sie "przegryzly".



Skladniki na 4 porcje:

1 mala bagietka
oliwa
1 zabek czosnku
100 g orzechow wloskich
200 g sera ricotta
400 g mieszanych salat
2 gruszki

Malinowy vinaigrette:
3 lyzki oliwy
60 ml soku z limetki (ja dalam 50 ml)
2 lyzki octu malinowego
1 lyzeczka soli
1/2 lyzeczki pieprzu


Bagietke pokroic na 16 kawalkow. Czosnek obrac, przekroic na pol. Gruszki obrac, usunac gniazda nasienne, pokroic w kostke i skropic sokiem z limetki aby nie sciemnialy. Salaty umyc, osaczyc z nadmiaru wody.

Rozgrzac piekarnik do temp. 180°C. Kazdy kawalek bagietki skropic oliwa, natrzec czosnkiem i polozyc na blasze do pieczenia. Piec przez 10 min. az bagietka sie zarumieni. Orzechy wylozyc na blache, uprazyc w piekarniku przez 5-8 min. Wyjac, odstawic na 5 min. aby ostygly.

Przygotowac sos: wymieszac dokladnie oliwe, ocet winny, sok z limetki, sol i pieprz (ja zawsze mieszam sos w zakreconym sloiku). Odstawic.

Kawalki bagietki posmarowac ricotta i zapiekac w piekarniku pod goracym grillem przez 2-3 min. az ser sie rozpusci.

Do miski wlozyc mieszane salaty, dodac pokrojone gruszki i orzechy. Wszystko polac sosem vinaigrette. Podawac z bagietka.



*Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "After-Work-Küche".

poniedziałek, 9 listopada 2009

Orzechowy Tydzien. Babeczki orzechowo-rumowe.



Dzis rozpoczal sie "Orzechowy Tydzien". Musze przyznac, ze z niecierpliwoscia czekalam na te akcje. Juz teraz ciesze sie na przepisy, ktore pojawia sie na blogach i z ktorych bede mogla pozniej skorzystac. Jestem typowa "wiewiorka" wiec orzechy czesto goszcza w mojej kuchni :) Lubie wszystkie gatunki orzechow ale najwieksza miloscia darze orzechy laskowe. Dlatego tez swoj udzial w akcji rozpoczynam od babeczek z orzechow laskowych. Babeczki sa mocno orzechowe, mieciutkie i mokre w srodku dzieki dodatkowi rumu. Oproszone cukrem pudrem, z filizanka aromatycznej kawy, smakuja naprawde wysmienicie. Goraco polecam.



Babeczki maja jeszcze te zalete, ze robi sie je naprawde szybko. Wystarczy wymieszac wszystkie skladniki, powstala mase wylac do foremki i upiec. W oryginale byl to przepis na orzechowa babke (ja zrobilam babeczki z polowy porcji). Jesli ktos chce moze po prostu podwoic ilosc skladnikow i upiec jedna duza babke (pieczemy wtedy 1 godz.) w foremce do babek (o srednicy 24 cm).



Skladniki na 12 babeczek:
125 g miekkiego masla
162 g cukru
1 op. cukru waniliowego
1 szczypta soli
3 jajka
150 g mielonych orzechow laskowych
50 g posiekanych orzechow laskowych
1/2 op. proszku do pieczenia
125 g maki
3 lyzki rumu
1 lyzka cukru pudru

Maslo, cukier, cukier waniliowy i sol zmiksowac na kremowa mase. Dodac kolejno jajka, a nastepnie orzechy. Na koniec dodawac, na zmiane z rumem, make i proszek do pieczenia, caly czas miksujac.

Wylac ciasto do foremki na babeczki. Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 175°C przez 20 min.

Upieczone babeczki wyjac z formy, ostudzic na kuchennej kratce. Przed podaniem podypac cukrem pudrem.

piątek, 6 listopada 2009

Pszenny chleb z chrupiaca skorka



Kilka dni temu upieklam kolejny chleb z przepisu Liski. Chlebek jest bardzo latwy i szybki w przygotowaniu (bez zagniatania) a przy tym niesamowicie pyszny. Pieknie wyrastal a po upieczeniu mial duza ilosc dziurek i niesamowicie chrupiaca skorke, ktora az "trzaskala" w zebach podczas jedzenia :) Zjedlismy go w przeciagu kilku zaledwie godzin z samym tylko maslem i sola. Kolejny swietny przepis, do ktorego bede wracac.



Moje ciasto chlebowe stalo 14 godz. Przelozylam je pozniej ze sciereczka do koszyka do wyrastania chleba. Pieklam po raz pierwszy na kamieniu, ktory kupilam jakis czas temu a jeszcze nie mialam okazji go wyprobowac. To byl strzal w dziesiatke :) Jak tylko wylozylam ciasto chlebowe na rozgrzany kamien od razu "unioslo sie" do gory i pieknie upieklo. A zapach pieczonego chleba rozniosl sie po calym domu...


Przepis podaje za autorka:

Skladniki:

500 g maki pszennej (ja dalam typ 550)
350 g wody
1,5 lyzeczki soli (10 g)
10 g drozdzy

Wszystkie skladniki umiescic w misce i wymieszac lyzka przez 30 sekund. Miske przykryc i odstawic na 12-18 godz.

Nastepnie przelozyc ciasto na oproszona maka stolnice, zlozyc je na pol. Przelozyc na sciereczke obsypana maka i zostawic do wyrastania: ja przelozylam chleb ze sciereczka do koszyka do wyrastania (mozna tez przelozyc go ze sciereczka do miski). Odstawic na 1 godz.

W tym czasie garnek zeliwny (moj ma srednice 24 cm) wstawic do zimnego piekarnika i nagrzac piekarnik do 230°C. Piec ok. 30 min. Zdjac przykrywke garnka, przelozyc wyrosniety chleb do garnka, przykryc pokrywka i piec 20 min. Po tym czasie zdjac pokrywke i dopiekac kolejne 15-30 min. Skorka powinna byc zlocista i chrupiaca. Po upieczeniu wyjac chleb z garnka na kuchenna kratke i ostudzic.


Metoda bez garnka:
Jesli mamy kamien mozna go nagrzac w piekarniku do temp. 230°C (ok. 1 godz.). Jesli nie, blache wykladamy papierem do pieczenia, nagrzewamy piekarnik i wyrosniety chleb przekladamy na goraca blache.
Po 10 min. zmniejszamy temp. do 210°C i pieczemy kolejne 25-40 min. (czas pieczenia zalezy od stopnia zrumienienia chleba) - upieczony chleb popukany od spodu wydaje gluchy odglos. Studzic na kratce.





wtorek, 3 listopada 2009

Muffinki z nutella i winogronami



Chlodne, pochmurne, jesienne dni sprawiaja, ze mam ochote nie tylko zaszyc sie pod kocem z kubkiem cieplej herbaty ale tez od czasu do czasu zjesc cos slodkiego i kalorycznego. A co jest lepszego na poprawe humoru niz czekoladowo-orzechowy krem zamkniety w malym sloiczku? :) Najbardziej lubie wyjadac go powoli lyzeczka delektujac sie jego slodycza. Zeby jednak nie bylo zbyt slodko postanowilam wykorzystac go do ciasta a konkretnie mowiac do muffinek.



Muffinki wyszly mocno czekoladowe, slodkie i wilgotne (mysle, ze zadowolilyby fanow brownie). Winogrona dodaja im jeszcze slodyczy (dla przelamania slodyczy mozna zastapic winogrona wisniami) a migdaly swietnie komponuja sie tu z czekolada. Takie male slodkosci na jesienne smuteczki :)


Skladniki na 12 sztuk:
300 g zielonych winogron (bez pestek)
1 jajko
100 g cukru
1 op. cukru waniliowego
szczypta soli
1/4 l maslanki
2 lyzki oleju
250 g maki
2 lyzeczki proszku do pieczenia
1 lyzka kakao
125 g nutelli
50 g migdalow w slupkach
50 g mlecznej czekolady

Winogrona umyc, osuszyc. Jajka wymieszac z cukrem, cukrem waniliowym i szczypta soli na gladka mase.

Maslanke wymieszac z olejem, dodac do masy. Make wymieszac w oddzielnej misce z kakao i proszkiem do pieczenia a nastepnie rowniez dodac do masy. Na koniec dodac nutelle, starta na tarce czekolade, migdaly i winogrona. Wszystko razem delikatnie wymieszac.

Zaglebienia w formie do muffinek wylozyc papilotkami, napelnic masa.

Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 200°C przez 20-25 min. Po upieczeniu wyjac z piekarnika, chwile zostawic muffinki w formie a nastepnie wyjac i studzic na kratce.



Przepis pochodzi z niemieckiej gazety "Mini Backen"