piątek, 28 sierpnia 2009

Muffinki ze sliwkami i amarettini


To jedne z lepszych muffinek jakie jadlam. Mieciutkie, mokre i bardzo owocowe. Dodanie ciasteczkek amarettini do ciasta spowodowalo, ze muffinki nabraly migdalowego smaku i aromatu. Na wierzchu natomiast utworzyla sie chrupiaca skorupka. Goraco polecam :)

Muffinki sa moja propozycja w ramach akcji "Czas na sliwki".

Skladniki na 12 sztuk:
250 g sliwek wegierek
150 g ciasteczek amarettini
150 g maki pszennej
3 lyzeczki proszku do pieczenia
2 jajka
200 g jogurtu naturalnego
100 g cukru
75 ml oleju

Piekarnik rozgrzac do temp. 180°C. Forme do muffinek wylozyc papierowymi kokilkami.

Sliwki umyc, przekroic na pol, usunac pestki, pokroic w drobna kostke. Amarettini wlozyc do foliowej torebki i zmiazdzyc za pomoca walka na bardzo drobne kawalki (odlozyc 50 g wiekszych okruszkow). 100 g amarettini wymieszac z maka i proszkiem do pieczenia. Dodac pokrojone sliwki, wymieszac.

Jajka wymieszac w oddzielnej misce razem z jogurtem, cukrem i olejem. Dodac make z amarettini i sliwkami, wymieszac.

Gotowe ciasto wylozyc do kokilek. Posypac odlozonymi ciasteczkami. Piec przez 20-25 min na srednim poziomie piekarnika.

Upieczone muffinki wyjac z piekarnika, zostawic na 5 min. w formie a nastepnie wyjac i studzic na kratce.


*przepis pochodzi z ksiazki "1 Form - 50 Muffins"

środa, 26 sierpnia 2009

Pierwsza lekcja wloskiego. Crostata di pomodori e zucchine.


Buongiorno!

Za mna pierwsza lekcja jezyka wloskiego. Minela blyskawicznie, jak to przy pierwszych z reguly lekcjach bywa. Po czesci organizacyjnej przystapilismy do przedstawiania sie w jezyku wloskim. Bylo... zabawnie :) 
Grupa jest nieduza, liczy zaledwie 10 osob. Jedyny minus to fakt, ze zajecia odbywaja sie tylko raz w tygodniu po 1 godzinie. W porownaniu z kursem jezyka niemieckiego, na ktory uczeszczalam 5 dni w tygodniu po trzy godziny dziennie, to naprawde niewiele. Tamten kurs byl swoista wieza Babel. Taki misz masz narodowosciowy i jezykowy spotkac mozna jedynie na kursach jezykowych. W grupie liczacej wowczas 12 osob, kazda pochodzila z innego kraju (znalazly sie tam miedzy innymi osoby z Hiszpanii, Turcji, Izraela, Wloch, Meksyku, Australii, Rosji, Argentyny itp.). 
Wracajac do kursu jezyka wloskiego...jestem niesamowicie podekscytowana i niecierpliwie czekam na ciag dalszy. Nauka jezykow to dla mnie wielka przyjemnosc a zarazem male wyzwanie. Z racji tego, ze mieszkam tu gdzie mieszkam, zajecia prowadzone sa po niemiecku i co za tym idzie wszystkie wloskie slowa tlumaczone sa wlasnie na jezyk niemiecki. Swoja droga to tez swietna okazja na odswiezenie niemieckiego :) Co do wloskiego, to nic tak skutecznie nie pobudza mnie do nauki tego jezyka, jak wizja przyszlorocznego urlopu w Toskanii :)

Pozostajac w klimacie Wloch przygotowalam Tarte z pomidorami i cukinia. Od siebie dodalam jeszcze kalarepke, ktora po upieczeniu smakowala jak...kalafior. Nawet moj Mezczyzna jedzac powiedzial "Ten kalafior nadaje tarcie swietny smak" :)
Cukinii i kalarepki nie starlam (jak sugerowal przepis) na tarce lecz pokroilam w nieduza kostke i poddusilam z dodatkiem czosnku. 

Tarte zglaszam do akcji "Cukiniowy sierpien".

Tarta z pomidorami i cukinia

Skladniki na 4 porcje:

Ciasto:
300 g maki pszennej
150 g zimnego masla
150 g kwasnej smietany
1 plaska lyzeczka soli
2 lyzki zimnej wody

Nadzienie:
250 g cukinii
3 lyzki oliwy
1 zabek czosnku
sol
swiezo zmielony pieprz
5 srednich pomidorow
250 g sera mozzarella
suszone oregano

Do posmarowania:
1 zoltko

Ciasto: make przesiac do miski. Maslo pokroic na male kawalki, dodac do maki. Nastepnie dodac smietane, sol i wode. Zagniesc gladkie ciasto. Uformowac z niego kule, zawinac w folie spozywcza i wlozyc na 30 min. do lodowki.

Nadzienie: cukinie umyc, osuszyc, obciac koncowki, zetrzec na tarce o duzych oczkach.

Rozgrzac oliwe na patelni, podsmazyc na niej cukinie. Czosnek obrac, przecisnac przez praske, dodac do cukinii. Przyprawic do smaku sola i pieprzem.

Pomidory umyc, osuszyc, wyciac trzpienie, pokroic na plasterki grubosci 1/2 cm. Mozzarelle osaczyc z zalewy, rowniez pokroic w plasterki.

Wyjac ciasto z lodowki. Polowe ciasta rozwalkowac (na posypanym maka blacie) na okrag o srednicy ok. 30 cm. Nastepnie pociac ciasto na 16-20 cienkich paskow.

Dwie trzecie pozostalego ciasta rowniez rozwalkowac na okrag o srednicy ok. 30 cm. i wylepic nim dno wysmarowanej tluszczem formy do tarty. Wstawic do piekarnika nagrzanego do temp. 200°C i zapiekac przez 10-15 min. Podpieczone ciasto wyjac z piekarnika i odstawic aby troche ostyglo.

Z pozostalego ciasta uformowac walek, wylepic nim boki formy dociskajac lekko do podpieczonego ciasta. Wylozyc podduszona cukinie. Na cukinii rozlozyc plasterki pomidorow, przykryc plasterkami mozzarelli. Wierzch posypac sola, pieprzem i oregano.

Paski ciasta ulozyc na wierzchu tarty tworzac kratke. Posmarowac rozmaconym zoltkiem.

Wstawic tarte ponownie do piekarnika i piec w tej samej temperaturze przez 30-40 min.


*przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki Dr. Oetker "Italienisch Kochen von A-Z"

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Buleczki-muffinki sniadaniowe


Slodkie buleczki sniadaniowe pieczone w formie do muffinek. Smakuja troche jak chalka. Najlepsze jeszcze cieple ze smietankowym serkiem lub dzemem. Buleczki te moga byc rowniez swietnym pomyslem na sniadanie dla dzieci. Slodycz bulek i inny niz zazwyczaj ich kszatlt na pewno zacheci je do jedzenia :)

Buleczki ladnie wyrosly. Zarowno smakiem jak i konsystencja ciasta przypominaja mi chalke. Jak dla mnie troszke zbyt slodkie, kiedy jadlam je z dodatkiem dzemu (mozna dodac mniej cukru do ciasta).

Skladniki na 12 sztuk:
250 ml mleka (lub smietany kremowki)
50 g masla
500 g maki pszennej
1 op. suchych drozdzy 
50 g cukru
1/2 plaskiej lyzeczki soli

1 zoltko
1 lyzka mleka

Mleko (lub smietane) lekko podgrzac, rozpuscic w nim maslo. Make wsypac do miski, dodac drozdze i bardzo dokladnie wymieszac. Nastepnie dodac cukier, sol i cieple mleko z maslem. Wymieszac, zagniesc gladkie ciasto (zagniatajac przez 5 min.). Wylozyc ciasto do miski, przykryc i odstawic w cieple miejce do wyrosniecia.

Wyrosniete ciasto podzielic na 12 czesci i z kazdej ufromowac 12 kulek. Wylozyc je do wysmarowanej maslem i wysypanej maka formy do muffinek. Ponownie odstawic do wyrosniecia. Piekarnik rozgrzac do temp. 180°C.

W miseczce rozmacic zoltko z mlekiem. Za pomoca pedzelka posmarowac wyrosniete buleczki. Wstawic blache do piekarnika i piec ok. 20 min. 

Po upieczeniu buleczki-muffinki wyjac z formy. Serwowac jeszcze cieple.



*przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki Dr. Oetker "Die besten 1000 Backrezepten"

środa, 19 sierpnia 2009

Placek z oliwkami


Bardzo lubie oliwki. Na poczatku jednak nie przepadalam za nimi. Milosc do oliwek przyszla z czasem i trwa do dzis. Najczesciej jem je "na surowo" z kawalkiem bagietki. Czesto dodaje je do salatek, makaronow, pizzy, jak rowniez wypiekow w wersji wytrawnej takich jak muffinki czy placki. Przepis na ponizszy placek wyprobowalam jak tylko znalazlam go w jednej z gazet. Pomyslalam, ze to cos dla mnie i nie zawiodlam sie. Ciasto bylo miekkie, oliwki pyszne a ser wzbogacal jego smak. Taki placek to swietny dodatek do dan z grilla. Dla mnie jednak najlepszy jeszcze cieply posmarowany maslem i oblozony plasterkami pomidora.


Upieklam tylko jeden placek, z polowy skladnikow. Do ciasta dodalam zielone oliwki faszerowane papryka.

Skladniki na 2 placki (kazdy po 10-12 kawalkow):
8 jajek
2 szczypty soli
200 ml wytrawnego bialego wina
200 ml oliwy
1 op. proszku do pieczenia
2 lyzeczki sody
500 g maki (ja dalam typ 650)
po 200 g czarnych i zielonych oliwek bez pestek
tluszcz do wysmarowania foremek
250 g tartego sera Gruyere (ja dalam ementaler)

Jajka rozbic, oddzielic zoltka od bialek. Bialka ubic na sztywno ze szczypta soli. Zoltka wymieszac z winem na piane. Dodawac powoli oliwe, ciagle mieszajac. Make wymieszac z proszkiem do pieczenia i soda, dodawac do masy na zmiane z piana z bialek.

Ciasto podzielic na polowe. Do jednej dodac czarne a do drugiej zielone oliwki, wymieszac. Kazda z mas wylac do wysmarowanej tluszczem keksowki (o dlugosci 25 cm). Posypac placki tartym serem.

Piec na zlotobrazowo przez 50-60 min. w piekarniku nagrzanym do temp. 200°C . W razie potrzeby pod koniec pieczenia przykryc placki folia aluminiowa aby nie zbrazowialy zbyt mocno. Upieczone placki wyjac z piekarnika. Podawac na cieplo lub zimno.


*przepis pochodzi z niemieckiej gazety "Bild der Frau"

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Smietankowe muffinki z czerwonymi porzeczkami


Czerwone porzeczki kroluja ostatnio w mojej kuchni. Dodaje je do wypiekow lub zjadam tak po prostu, na surowo. Uwielbiam ich kwaskowy smak i nie moge sie im w zaden sposob oprzec :) Muffinki byly robione juz jakis czas temu a przepis mialam opublikowac w zeszlym tygodniu, jednak przeczekalam pojawiajaca sie na blogach "fale muffinkowa" i przedstawiam go dopiero teraz. Tym bardziej, ze wspomnienie smaku tych muffinek chodzi za mna krok w krok. Puszyste, mocno smietankowe, lekko kwaskowe z chrupiacymi migdalami na wierzchu... 

 Porzeczki dobrze jest powciskac delikatnie w ciasto. Ja tego nie zrobilam i wszystkie porzeczki "wyplynely" mi do gory. 

Skladniki na 12 sztuk:
125 g masla
175 g cukru
1 op. cukru waniliowego
szczypta soli
3 jajka
175 g maki pszennej
1/2 plaskiej lyzeczki proszku do pieczenia
1 op. budyniu waniliowego
150 g swiezych lub mrozonych czerwonych porzeczek
150 g creme fraiche lub kwasnej smietany
2 lyzki migdalow w slupkach

Maslo zmiksowac na gladko. Dodawac stopniowo 125 g cukru, cukier waniliowy i szczypte soli. Miksowac tak dlugo, az powstanie gladka masa. Nastepnie dodac 2 jajka, wymieszac. Make wymieszac z proszkiem do pieczenia i budyniem w proszku (1 lyzke budyniu zostawic), przesiac przez sitko i dodawac porcjami do masy, ciagle mieszajac. Gotowa mase wylozyc do natluszczonej formy na muffinki.

Swieze porzeczki umyc, osuszyc, oderwac od galazek za pomoca widelca. Pozostale jajko wymieszac dobrze (w oddzielnej misce) z pozostalym cukrem (50 g), creme fraiche lub kwasna smietana, dodajac pozostaly (1 lyzke) proszek budyniowy.

Porzeczki wylozyc na ciasto (zamrozonych porzeczek nie rozmrazac). Na wierzch wylac mase smietanowa. Posypac migdalami.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez ok. 30 min. Po upieczeniu zostawic muffinki na 10 min. w formie a nastepnie wyjac i studzic na kratce.


*przepis pochodzi z niemieckiej gazety "Bild der Frau"

piątek, 14 sierpnia 2009

Makaron conchiglie z mielonym miesem i szpinakiem


Nie ma nic lepszego na poprawe humoru podczas pochmurnych i deszczowych dni, jakie ostatnio sie tu trafialy,  jak makaron. Z dodatkiem mielonego miesa i szpinaku polany serowym sosem. Pyszny, sycacy i wprawiajacy w dobry nastroj :)


Makaron nafaszerowalam miesem wolowo-wieprzowym. Sos natomiast wyszedl bardzo gesty i zawiesisty (pokusilabym sie o stwierdzenie, ze nawet odrobine zbyt gesty). Mysle, ze mozna dac o polowe mniej sera plesniowego lub zastapic go innym serem.

Skladniki na 4 porcje:
250 g makaronu conchiglie (duze muszle)
sol
1 cebula
1 zabek czosnku
3 lyzki oliwy
500 g mielonego miesa wolowego (ja dalam wolowo-wieprzowe)
375 g mrozonego szpinaku
pieprz
2 lyzki creme fraiche

Sos:
30 g masla
20 g maki
250 ml mleka
250 ml bulionu warzywnego
100 g sera z niebieska plesnia

Makaron gotowac w osolonej wodzie przez ok. 10 min. Cebule i czosnek obrac, drobno posiekac. Rozgrzac oliwe na glebokiej patelni, podsmazyc cebule i czosnek. Dodac mielone mieso, podsmazyc na chrupiaco. Dodac zamrozony szpinak i dusic na srednim ogniu pod przykryciem przez kilka minut. Przyprawic do smaku sola i pieprzem. Na koniec dodac creme fraiche.

Maslo stopic w rondelku, wsypac make, krotko zasmazyc. Wlac bulion i mleko, wymieszac. Z sera obkroic skorke. Ser pokroic na kawalki, dodac do sosu i, mieszajac, stopic. Doprawic do smaku sola i pieprzem.

Rozgrzac piekarnik do 200°C. Makaron nafaszerowac masa miesno-szpinakowa i ulozyc w wysmarowanej maslem formie do zapiekania. Polac sosem i zapiekac przez ok. 20 min. Przed podaniem udekorowac polowkami pomidorkow koktajlowych.


*przepis pochodzi z niemieckiej gazety Lisa "Kochen & Backen"

środa, 12 sierpnia 2009

Panna Cotta z truskawkami i winem Marsala


Deser ten robilam juz jakis czas temu, kiedy to panowal jeszcze sezon na truskawki. Musze przyznac, ze Panna Cotta z dodatkiem wina Marsala smakuje wysmienicie. Jej lekka, kremowa konsystencja przyjemnie rozplywa sie w ustach. A owocowy akcent w postaci truskawek marynowanych w winie, soku z cytryny i miodzie jest pysznym dopelnieniem calosci. Koniecznie sprobujcie :)


Skladniki na 4 porcje :
1 laska wanilii
75 g cukru
300 ml smietany kremowki
300 ml mleka
3 listki zelatyny
500 g truskawek
2 lyzki miodu
3 lyzki wina Marsala
2 lyzki soku z cytryny
melisa cytrynowa do dekoracji

Laske wanili przeciac na pol, za pomoca noza wyskrobac pestki. Mleko i smietane wlac do garnka, dodac cukier, laske i pestki z wanilii, zagotowac i gotowac ok. 15 min.

W miedzyczasie namoczyc zelatyne w zimnej wodzie. Mieszanke smietanowa przecedzic przez sitko. Zelatyne dobrze odcisnac, dodac do smietany i, mieszajac, rozpuscic. Odstawic do wystygniecia.

Truskawki umyc, usunac szypulki, pokroic na kawalki. Dwie trzecie truskawek wymieszac z miodem, winem Marsala i sokiem z cytryny. Odstawic na ok. 30 min. do zamarynowania. Pozostale truskawki zmiksowac na puree.

Zamarynowane truskawki odsaczyc, odstawic. Sok i puree z truskawek dodac do tezejacego kremu, wmieszac. Wylozyc deser do 4 pucharkow, wstawic do lodowki na ok. 3 godz. 

Przed podaniem udekorowac marynowanymi truskawkami i listkami melisy.

Rada: wazne jest, aby smietana , w ktorej rozpuszczamy zelatyne miala odpowiednia temperature. Najlatwiej to sprawdzic za pomoca palca. Kiedy mieszajac palcem smietane odczuwac bedziemy nieprzyjemne cieplo, wowczas smietana jest jeszcze zbyt goraca. Jesli natomiast bedzie zbyt zimna, trzeba ja jeszcze raz lekko podgrzac.


*przepis pochodzi z niemieckiej gazety "Rezepte mit Pfiff"

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Buleczki nocne. Konfitury z czerwonych porzeczek i mango.


W niedzielny poranek znow roznosil sie po calym domu zapach piekacych sie buleczek. Tym razem na "warsztat" wzielam buleczki nocne. Zeby sie zbytnio nie przemeczac i nie zniechecac na samym poczatku mojej piekarniczej drogi:) Ciasto wyrabialo sie swietnie (jakie to odprezajace, prawda?) i bardzo szybko uroslo po odstawieniu do lodowki. A rano pozostalo mi juz tylko uformowac buleczki i wstawic je do goracego piekarnika. 
Buleczki jedlismy jeszcze cieple z konfitura z czerwonych porzeczek i mango, ktora przygotowalam dzien wczesniej.

Autorka przepisu jest 
Krystyna9.


Składniki:
3 szklanki (250 ml) mąki pszennej typ 650
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka cukru
4 dkg drożdży
1 szklanka wody/mleka (pół na pół)
1 łyżeczka soli
4 - 5 chlupków oleju

Wieczorem:
Mąki przesiewam do miski. Drożdże rozkruszam i zasypuję cukrem w filiżance. Czekam aż się rozpuszczą. Do mąki dodaję łyżeczkę soli, dolewam mleko/wodę, kilka chlupków oleju i rozpuszczone drożdże. Wszystko mieszam łyżką do połączenia się składników. Wtedy wykładam na blat posypany mąką i wygniatam ciasto około 5 minut. Następnie przykrywam miską i zostawiam na następne 5 minut. Po odpoczynku, wyrabiam jeszcze ok. 3 minut. Kulkę ciasta wkładam do lekko naoliwionej miski, przykrywam w wstawiam do lodówki na całą noc. Powinno dużo urosnąc.
Rano:
Ciasto wykładam na blat i dzielę na 12 -16 części. Formuję, co mi dusza podpowie. Jednak najczęściej są to zwykłe, okrągłe bułeczki. Układam na blaszce, przykrywam i zostawiam do wyrośnięcia na ok. 20 minut. W tym czasie nagrzewam piekarnik do 220 stopni. Bułeczki smaruję roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i posypuję : makiem, czarnuszką czy sezamem. Po wyrastaniu wędrują do piekarnika na 20 -25 minut. Często, ostatnie 5 minut nastawiam termoobieg. Po upieczeniu, szybko przekładam na kratkę do przestudzenia. Zawsze jem jeszcze ciepłe.



Pierwszy raz robilam konfitury z dodatkiem cukru zelujacego (zalezalo mi na czasie). Wyszly dosc geste i przypominaja w konsystencji bardziej dzem lub gesta galaretke niz tradycyjne konfitury, ktore znam. Konfitury sa moja propozycja w ramach akcji "Spizarnia 2009".

Konfitury z czerwonej porzeczki i mango

Skladniki na 6x200 ml:
1-2 mango (ok.1 kg)
500 g czerwonych porzeczek
1 laska cynamonu
500 g cukru zelujacego 3:1

Mango obrac, miazsz odkroic od pestki. Odwazyc 650 g i posiekac bardzo drobno lub zmiksowac na puree, przelozyc do garnka. Porzeczki umyc, oderwac od galazek za pomoca widelca, lekko zmiazdzyc i dodac do mango. Nastepnie wsypac cukier zelujacy, dodac laske cynamonu, wymieszac i odstawic na 3 godz.

Po uplywie tego czasu postawic garnek na kuchence i, ciagle mieszajac, gotowac przez 4 min. (konfitury powinny lekko bulgotac). Wyjac cynamon. Goraca konfiture przelozyc do czystych i wyparzonych sloiczkow. Szybko zakrecic sloiki i zostawic do ostygniecia (ja odwrocilam jeszcze sloiczki do gory nogami na 5 min.).

*przepis pochodzi z niemieckiego czasopisma "Rezepte mit Pfiff"

piątek, 7 sierpnia 2009

Placki z cukinii i ziemniakow


Cukinia to jedno z moich ulubionych warzyw. Kiedy tylko mam okazje przygotowuje z niej rozmaite dania. Zapiekam w tartach, dodaje do zapiekanek, makaronow, smaze obtoczona w bulce tartej lub jak teraz, przygotowuje z niej pyszne placuszki. Szybki i lekki obiad na lato :)

Placki powinny byc smazone na mniejszym ogniu, przez dluzszy czas, aby dobrze sie w srodku przepiekly i nie pozostaly surowe. Jako dodatek do plackow podalam tylko serek farmerski.

Skladniki na 4-6 porcji:
2-3 cukinie
4 duze ziemniaki
3 lyzki maki
1 jajko
3-4 lyzki oleju
250 g twarozku
2 lyzki jogurtu naturalnego
posiekany szczypior od cebulki dymki
sol
pieprz

Cukinie oplukac. Ziemniaki obrac, oplukac. Razem z cukinia zetrzec na tarce o duzych oczkach. Odcisnac. Wymieszac z maka i jajkiem. Doprawic sola i pieprzem.

Olej rozgrzac na patelni. Z masy formowac placki i smazyc na zloty kolor.

Twarozek wymieszac z jogurtem i posiekanym szczypiorem. Doprawic sola i pieprzem. Podawac z plackami.


*przepis pochodzi z gazety "Claudia"

środa, 5 sierpnia 2009

Buleczki, ktore rosna kiedy spisz


Stalo sie! Zostalam zarazona tajemnicza choroba, ktora objawia sie zagniataniem, formowaniem, odstawianiem do wyrosniecia i zachwycaniem sie jak rosnie podczas pieczenia:)) A pozniej oczywiscie konsumowaniem. Moja choroba jest dopiero w poczatkowej fazie wiec objawy nie sa jeszcze tak bardzo widoczne :) Na pierwszy rzut poszly wiec buleczki, ktore rosna, kiedy spisz. Widzialam je juz na wielu blogach i nie moglam sie oprzec. Tym bardziej, ze sa proste, latwe i przyjemne w wykonaniu. Upieklam je na niedzielne sniadanie. Buleczki bardzo nam smakowaly z dodatkiem smietankowego serka i dzemu truskawkowego. 

Autorem przepisu jest Yfcia.

Skladniki na 12 buleczek:
25 g masla
1 szkl. mleka
25 g swiezych drozdzy (lub 7 g drozdzy instant)
1 lyzeczka soli
1 jajko
500 g maki
mleko do posmarowania
mak, pestki slonecznika, ziarna sezamu do posypania

Wieczorem przygotowac ciasto - wszystkie skladniki musza miec temperature pokojowa. Maslo rozpuscic i ostudzic. Drozdze rozetrzec z odrobina mleka, dodac sol, jajko, reszte mleka, maslo i make. Wyrobic gladkie ciasto, ktore nastepnie wylozyc na posypany maka blat i uformowac z niego 12 okraglych buleczek.

Buleczki ulozyc na posmarowanej tluszczem i posypanej maka blasze i wstawic na noc do lodowki na dolna polke.

Rano buleczki posmarowac mlekiem. Mozna tez posypac makiem, slonecznikiem, siemieniem lub sezamem.

Piec w temp. 250°C okolo 10-15 min.





poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Paella z kurczakiem


Po raz pierwszy jadlam paelle piec lat temu w Las Palmas, podczas urlopu na Gran Canarii. Siedzielismy wtedy na swiezym powietrzu, w jednej z nieduzych restauracji, tuz nad brzegiem Atlantyku. Pamietam, ze kelner przywiozl ja nam na wozku w okraglym zamknietym naczyniu po czym rozlozyl na talerze. Kremowy ryz, warzywa i owoce morza... I ten zapach kiedy podniesiono pokrywke... To wtedy wlasnie zakochalam sie w tej porawie. Pozniej, zwiedzajac wyspe, jedlismy ja ponownie w Puerto Rico... Od tamtej pory paella na stale zagoscila w moim domu. Robilam ja juz w wielu wersjach, nieodlacznie z krewetkami, ktore moim zdaniem sa tu po prostu niezbedne. Paelli z kurczakiem jeszcze nie jadlam, wiec jak tylko natknelam sie na ten przepis wiedzilam, ze musze go wyprobowac. I nie zawiodlam sie. Paella byla pyszna. Pieknie zolta, gesta, kremowa, z mieciutkim miesem kurczaka i dodatkiem kolorowych warzyw. Uczta dla oczu i podniebienia :)

Danie to jest moja propozycja w ramach akcji "Z widelcem po Europie"

Ja dodalam jeszcze do paelli opakowanie mrozonych krewetek (250 g), ktore najpierw przelalam wrzatkiem aby sie rozmrozily, osuszylam i podsmazylam razem z udkami. Poza tym dalam tylko jedno opakowanie szafranu (ryz mial i tak piekny zolty kolor). 

Skladniki na 4 porcje :
4 podudzia z kurczaka (po 250 g kazde)
2 cebule
2 zabki czosnku
4 pomidory
2 czerwone papryki
4 lyzki oliwy
200 g ryzu o okraglych ziarnkach do paelli
sol
swiezo mielony pieprz
2 op. szafranu (po 0,2 g kazde)
ok. 500 ml bulionu drobiowego (instant)
300 g mrozonego groszku

Udka oplukac pod zimna, biezaca woda, osuszyc. Przedzielic na pol. Cebule i czosnek obrac, drobno posiekac.

Pomidory obrac ze skorki, usunac pestki, pokroic w kostke. Papryki przepolowic, usunac gniazda nasienne, umyc, osuszyc i pokroic w kostke.

Rozgrzac oliwe na duzej i glebokiej patelni (najlepiej specjalnej patelni do paelli). Podsmazyc udka na zlotobrazowo. Dodac cebule i czosnek, krotko razem smazyc. Wrzucic pokrojona papryke, podsmazyc.

Wsypac ryz, wymieszac, zasmazyc. Przyprawic sola i pieprzem. Dodac szafran, wymieszac. Wlac bulion drobiowy, zagotowac. Przykryc patelnie pokrywka i gotowac przez 35 min. na malym ogniu (od czasu do czasu zamieszac).

Na 10 min. przed koncem gotowania dodac pokrojone pomidory i zielony groszek. Wymieszac i gotowac do konca przewidzianego czasu. Jesli ktos chce moze dodac dodatkowo do paelli malze, krewetki  i krazki kalmarow.



*przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki Dr. Oetker "Geflügel von A-Z"